Pomidory to jedno z moich ulubionych warzyw. Odkąd pamiętam, pomidory i wszystko co pomidorowe mogłam jest na kilogramy. W szczególności uwielbiałam zupę pomidorową mojej babci i robiony przez nią "na zimę" sok z pomidorów. Niestety te czasy już minęły, ale miłość do pomidorów pozostała. Tym chyba większa, że pomidory są bardzo zdrowe i niskokaloryczne. 100 gramów pomidora to zaledwie 19 kcal! No i jak tu nie lubić tego warzywa? Samo zdrowie.
Muszę się przyznać, ze lubię również makarony. We wszelkiej postaci. Niestety od czasu przejścia na zdrową stronę mocy znacznie ograniczyłam ich spożycie, ale nie odstawiłam na zawsze. Od czasu do czasu w Kuchni pod paragrafem pojawia się także makaron. Dzisiaj, w ramach ciekawości pojawił się makaron z czosnkiem niedźwiedzim, zakupiony jakiś czas temu w jednym z hipermarketów. Czasem zdarza mi się kupić coś ze zwykłej ciekawości jak to będzie smakowało. Tak było z wieloma produktami, w tym i makaronem z dodatkiem czosnku niedźwiedziego. Zaciekawiło mnie to, czy po ugotowaniu czosnek będzie bardzo wyczuwalny w smaku. Do tego forma krótkich wstążek, co czyni go makaronem idealnym nie tylko do dań, ale także np. zup. W połączeniu z pomidorami wypada wyjątkowo korzystnie. Jeżeli nie wierzycie, to zapraszam do wypróbowania potrawy.
Składniki (na porcje dla 2 osób)
- 120 g makaronu z czosnkiem niedźwiedzim - 423 kcal
- 2 średnie dojrzałe pomidory - 52 kcal
- 1/2 cebuli - 16 kcal
- łyżeczka przecieru pomidorowego - 2 kcal
- kilka listków świeżej bazylii - 3 kcal
- 2 ząbki czosnku - 14 kcal
- suszone zioła, pieprz.
Makaron gotujemy w osolonej wodzie tak by był al dente. Zwykle potrzeba na to ok 8-10 minut. Żeby makaron się nie kleił warto dodać kilka kropel oliwy lub oleju.
Cebulę kroimy w piórka, podsmażamy na patelni teflonowej lub ceramicznej. Rodzaj patelni jest o tyle istotny, że na tego typu patelniach można smażyć bez dodatku tłuszczu. Ja zwykle dodaję kropelkę oleju i podlewam cebulę czy jakiekolwiek inne warzywa, które smażę, kilkoma łyżkami wody. I to naprawdę wystarczy, nie trzeba lać hektolitrów oleju.
Pomidory parzymy i obieramy ze skórki. Wycinamy włókna ze środka i kroimy w kosteczke. Dodajemy zioła, w moim przypadku była to suszona bazylia. Do pokrojonych pomidorów dodajemy jeszcze łyżeczkę przecieru pomidorowego, mieszamy wszystko i wrzucamy na patelnię. Podsmażamy, aż pomidory staną się miękkie. Gdyby przywierały należy podlać je kilkoma łyżkami wody. Dodajemy czosnek i świeżą posiekaną bazylię oraz odrobinę pieprzu. Wszystko dusimy pod przykryciem aż do momentu, gdy pomidory zaczną się rozpadać. Można oczywiście dusić krócej, jak to zrobiłam dzisiaj, wtedy pomidory będą bardziej zwarte, raczej w formie potrawki niż jednolitego sosu.
Gdy sos będzie gotowy, wykładamy go na makaron.
Całość ma 510 kcal.
1 porcja makaronu z sosem ma 255 kcal.
Smacznego!
Podobno prawnicy żyją wyłącznie dzięki kawie i krwi swoich ofiar. Niektórym zdarza się jeszcze gotować. Kodeksy i patelnie wcale nie mają do siebie aż tak daleko, jakby mogło się wydawać.
poniedziałek, 14 lipca 2014
niedziela, 13 lipca 2014
Babeczki kardamonowo-malinowe z niespodzianką
Musze przyznać, że wyprawa na Kasprowy była dość owocna nie tylko pod względem ilości zakwasów, jakie przyszło mi potem odczuwać, ale także pomysłów kulinarnych. Tak, tak... nigdy nie wiadomo, kiedy można dostać napadu weny. Mnie akurat napadła w trakcie schodzenia przez Skupniów Upłaz, kiedy moje nogi już naprawdę miały ochotę zastrajkować. A pomysł jak wpadł, tak siedział w głowie dopóki go nie zrealizowałam.
Jakiś czas temu na straganach pojawiły się już maliny, co oznacza, że mamy lato w pełni, chociaż może pogoda jakoś tego nie potwierdza. Biorąc pod uwagę, że w planach był jeszcze wieczór panieński, na który miałam przygotować jakieś małe co nieco, pomysł pojawił się w najlepszym momencie. Oczywiście wcześniej należało go przetestować, co też uczyniłam w pierwszej wolnej chwili po powrocie do Krakowa. Dodatkowo zaintrygował mnie kardamon - przyprawa, która bardzo często występuje w duecie z malinami. Jak się okazuje, jest to duet bardzo zgrany. Do tego mała niespodzianka w środku - odrobina gorzkiej czekolady, która podbija smak całości. Zwykle jestem daleka od używania czekolady w kuchni, bo w codziennym życiu staram się jej unikać, ale taka ilość w tym przypadku nie będzie specjalnie groźna, a bardzo dobrze wpisuje się w całą koncepcję. Już nie mówiąc o tym, że w trakcie pieczenia czekolada się rozpuszcza i cudownie łączy z malinami. Jak orzekło surowe jury złożone z moich koleżanek i jednego kolegi z pracy - podobno to najlepsze z babeczek, jakie do tej pory upiekłam. Czy tak jest rzeczywiście - nie mnie oceniać, każdy może upiec i zdecydować.
Składniki:
Suche:
- 8 łyżek mąki pełnoziarnistej pszennej - 408 kcal
- 8 łyżek mąki tortowej typ 500 - 328 kcal
- łyżka proszku do pieczenia - 4 kcal
- opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- łyżeczka kardamonu - 16 kcal
Mokre:
- 200 ml maślanki - 94 kcal
- 1 jajko - 80 kcal
- 100 ml wody - 0 kcal
- łyżka octu - 1 kcal
- łyżeczka sody - 0 kcal
Dodatkowo:
- 4 kostki gorzkiej czekolady - 88 kcal
- 24 maliny - 35 kcal
Przygotowanie:
Jak zwykle w przypadku babeczek, składniki suche, w tym kardamon mieszamy w misce. Składniki mokre mieszamy w osobnym naczyniu i do nich dodajemy sodę rozpuszczoną w occie. Składniki mokre dodajemy do suchych i mieszamy tak, by składniki połączyły się ze sobą. Nie musimy tego robić dokładnie, im mniej dokładnie to robimy, tym lepsze będą nasze babeczki.
Każdą kostkę czekolady dzielimy na 3 części, tak by powstał nam mały czekoladowy "słupek". Każdy ze słupków wkładamy w środek maliny, druga połowę malin zostawiamy.
Do foremek nakładamy po łyżce ciasta. Układamy na cieście maliny nadziane czekoladą.
Nakładamy znów po łyżce ciasta. Na wierzch układamy po malinie, starając się ułożyć ją dokładnie nad czekoladą.
Babeczki pieczemy w temperaturze 180 st przez około 17 minut.
Z podanych proporcji wychodzi 12 babeczek.
Całe ciasto wraz z dodatkami ma 1118 kcal.
1 babeczka ma 94 kcal.
Smacznego!
Jakiś czas temu na straganach pojawiły się już maliny, co oznacza, że mamy lato w pełni, chociaż może pogoda jakoś tego nie potwierdza. Biorąc pod uwagę, że w planach był jeszcze wieczór panieński, na który miałam przygotować jakieś małe co nieco, pomysł pojawił się w najlepszym momencie. Oczywiście wcześniej należało go przetestować, co też uczyniłam w pierwszej wolnej chwili po powrocie do Krakowa. Dodatkowo zaintrygował mnie kardamon - przyprawa, która bardzo często występuje w duecie z malinami. Jak się okazuje, jest to duet bardzo zgrany. Do tego mała niespodzianka w środku - odrobina gorzkiej czekolady, która podbija smak całości. Zwykle jestem daleka od używania czekolady w kuchni, bo w codziennym życiu staram się jej unikać, ale taka ilość w tym przypadku nie będzie specjalnie groźna, a bardzo dobrze wpisuje się w całą koncepcję. Już nie mówiąc o tym, że w trakcie pieczenia czekolada się rozpuszcza i cudownie łączy z malinami. Jak orzekło surowe jury złożone z moich koleżanek i jednego kolegi z pracy - podobno to najlepsze z babeczek, jakie do tej pory upiekłam. Czy tak jest rzeczywiście - nie mnie oceniać, każdy może upiec i zdecydować.
Składniki:
Suche:
- 8 łyżek mąki pełnoziarnistej pszennej - 408 kcal
- 8 łyżek mąki tortowej typ 500 - 328 kcal
- łyżka proszku do pieczenia - 4 kcal
- opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- łyżeczka kardamonu - 16 kcal
Mokre:
- 200 ml maślanki - 94 kcal
- 1 jajko - 80 kcal
- 100 ml wody - 0 kcal
- łyżka octu - 1 kcal
- łyżeczka sody - 0 kcal
Dodatkowo:
- 4 kostki gorzkiej czekolady - 88 kcal
- 24 maliny - 35 kcal
Przygotowanie:
Jak zwykle w przypadku babeczek, składniki suche, w tym kardamon mieszamy w misce. Składniki mokre mieszamy w osobnym naczyniu i do nich dodajemy sodę rozpuszczoną w occie. Składniki mokre dodajemy do suchych i mieszamy tak, by składniki połączyły się ze sobą. Nie musimy tego robić dokładnie, im mniej dokładnie to robimy, tym lepsze będą nasze babeczki.
Każdą kostkę czekolady dzielimy na 3 części, tak by powstał nam mały czekoladowy "słupek". Każdy ze słupków wkładamy w środek maliny, druga połowę malin zostawiamy.
Do foremek nakładamy po łyżce ciasta. Układamy na cieście maliny nadziane czekoladą.
Nakładamy znów po łyżce ciasta. Na wierzch układamy po malinie, starając się ułożyć ją dokładnie nad czekoladą.
Babeczki pieczemy w temperaturze 180 st przez około 17 minut.
Z podanych proporcji wychodzi 12 babeczek.
Całe ciasto wraz z dodatkami ma 1118 kcal.
1 babeczka ma 94 kcal.
Smacznego!
poniedziałek, 7 lipca 2014
Zupa cukiniowa z suszonymi pomidorami
Ta zupa miała powstać wczoraj. Piszę miała, bo gdy wróciliśmy z Kasprowego około 22, nie miałam już siły na nic, nawet na gotowanie. Ale pomysł zakiełkował w mojej głowie. Jak to mówią - co się odwlecze, to nie uciecze. Dzisiaj, mimo, że wciąż czuję wczorajsze 22 kilometry w moich nogach, wreszcie dotarłam do mojej kuchni i pogotowałam.
Już chyba pisałam, że cukinię bardzo lubię. Chyba tak samo jak pomidory. Zresztą - cukinia i pomidory to jedno z moich ulubionych połączeń, wyjątkowo do siebie pasujące.Nic dziwnego, że występuje w wielu potrawach, jak np. leczo czy ratatuja. Dodatkowo pogoda nie sprzyja ciężkim potrawom i zaczynam się łapać na tym, że znów moja lodówka jest wypełniona praktycznie samymi warzywami i owocami z domieszką nabiału. W zasadzie jest mi z tym bardzo dobrze, bo mimo, ze mięso lubię, to przy tej pogodzie wolę lżejszą kuchnię. Zupa cukiniowa doskonale wpisuje się w tę konwencję.
Składniki (na 4 porcje):
- 1 średnia cukinia - 38 kcal
- 1 cebula - 32 kcal
- łyżka suszonych pomidorów - 32 kcal
- 4 łyżki ryżu Basmati (możecie użyć innego, który macie pod ręką) - 212 kcal
- szklanka bulionu - 14 kcal
- 2 ząbki czosnku - 14 kcal
- 2 łyżki jogurtu greckiego - 46 kcal
- łyżeczka oleju - 44 kcal
- płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej - 20 kcal
- przyprawy - bazylia, pietruszka, oregano, pieprz
Cebulę kroimy piórka, podsmażamy, najlepiej już w garnku w którym będzie gotowała się zupa. Gdyby cebula przywierała do dna garnka, podlewamy wodą. Do podsmażonej cukinii dodajemy suszone pomidory, dalej podsmażamy. Cukinię ścieramy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy do garnka, w którym smaży się cebula i pomidory. Dodajemy posiekany czosnek$, przyprawy i dusimy.Gdy warzywa są już podduszone, zalewamy je bulionem. Gdy zupa zacznie wrzeć, dodajemy ryż. Gotujemy jeszcze chwilę. Mąkę mieszamy z jogurtem i odrobiną zimnej wody. Wlewamy do gotującej się zupy. Gotujemy jeszcze chwilę, aż zupa zacznie bulgotać.
Całość ma 452 kcal.
1 porcja (1/4 zupy) ma 113 kcal.
Smacznego!
Już chyba pisałam, że cukinię bardzo lubię. Chyba tak samo jak pomidory. Zresztą - cukinia i pomidory to jedno z moich ulubionych połączeń, wyjątkowo do siebie pasujące.Nic dziwnego, że występuje w wielu potrawach, jak np. leczo czy ratatuja. Dodatkowo pogoda nie sprzyja ciężkim potrawom i zaczynam się łapać na tym, że znów moja lodówka jest wypełniona praktycznie samymi warzywami i owocami z domieszką nabiału. W zasadzie jest mi z tym bardzo dobrze, bo mimo, ze mięso lubię, to przy tej pogodzie wolę lżejszą kuchnię. Zupa cukiniowa doskonale wpisuje się w tę konwencję.
Składniki (na 4 porcje):
- 1 średnia cukinia - 38 kcal
- 1 cebula - 32 kcal
- łyżka suszonych pomidorów - 32 kcal
- 4 łyżki ryżu Basmati (możecie użyć innego, który macie pod ręką) - 212 kcal
- szklanka bulionu - 14 kcal
- 2 ząbki czosnku - 14 kcal
- 2 łyżki jogurtu greckiego - 46 kcal
- łyżeczka oleju - 44 kcal
- płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej - 20 kcal
- przyprawy - bazylia, pietruszka, oregano, pieprz
Cebulę kroimy piórka, podsmażamy, najlepiej już w garnku w którym będzie gotowała się zupa. Gdyby cebula przywierała do dna garnka, podlewamy wodą. Do podsmażonej cukinii dodajemy suszone pomidory, dalej podsmażamy. Cukinię ścieramy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy do garnka, w którym smaży się cebula i pomidory. Dodajemy posiekany czosnek$, przyprawy i dusimy.Gdy warzywa są już podduszone, zalewamy je bulionem. Gdy zupa zacznie wrzeć, dodajemy ryż. Gotujemy jeszcze chwilę. Mąkę mieszamy z jogurtem i odrobiną zimnej wody. Wlewamy do gotującej się zupy. Gotujemy jeszcze chwilę, aż zupa zacznie bulgotać.
Całość ma 452 kcal.
1 porcja (1/4 zupy) ma 113 kcal.
Smacznego!
Kolorowa sałatka burzowa
Kuchnia pod paragrafem ostatnio nie widziała zbyt wielu potraw w moim wykonaniu. Ot, przyczyna prozaiczna - doba ma tylko 24 godziny, nie chce nigdy rozciągnąć się dłużej. Kiedyś trzeba jeszcze spać, żeby potem w miarę kontaktować następnego dnia. Na szczęście dzisiaj znalazła się odrobina czasu i powstało kilka fajnych potraw. Wśród nich znalazła się moja sałatka, nazwana burzową dlatego, że akurat dzisiaj w drodze z pracy złapała mnie paskudna burza. Zrobił się buro i ciemno, mimo, że kilka chwil temu świeciło jeszcze słonce. Nie miałam zbyt wiele czasu, dosłownie jakieś 30-40 minut od wejścia do domu, żeby się ogarnąć i coś przekąsić przed wyjściem na fitness.
Sałatki jadam często i śmiało mogę powiedzieć, że je uwielbiam. Najbardziej lubię z nich to, ze w zależności od fantazji i zawartości lodówki można wyczarować zupełnie inne smaki. Ta sałatka była tak cudowne kolorowa, że nie mogłam jej nie wrzucić, zwłaszcza, że akurat, gdy ją przygotowywałam, wokół było szaro i ciemno.
Składniki:
- garść mieszanych sałat - 19 kcal
- 5 pomidorków koktajlowych - 15 kcal
- 1/4 papryki żółtej - 8,5 kcal
- 1/4 cebuli - 8 kcal
- garść czarnych oliwek (u mnie 6 sztuk) - 24 kcal
- łyżeczka jogurtu greckiego - 12 kcal
- łyżka octu balsamicznego - 7 kcal
- pieprz, bazylia, oregano, zioła prowansalskie
Na talerz wykładamy sałaty. Pomidorki kroimy w czwórki, paprykę w małe paseczki. Cebulę kroimy w piórka, oliwki przekrawamy na pół. Na sałaty układamy kolejno pomidorki, cebulę, paprykę i oliwki.
Przygotowujemy dressing z jogurtu, octu i przypraw. Dressingiem polewamy gotową sałatkę.
Sałatka ma 93,5 kcal.
Smacznego!
Sałatki jadam często i śmiało mogę powiedzieć, że je uwielbiam. Najbardziej lubię z nich to, ze w zależności od fantazji i zawartości lodówki można wyczarować zupełnie inne smaki. Ta sałatka była tak cudowne kolorowa, że nie mogłam jej nie wrzucić, zwłaszcza, że akurat, gdy ją przygotowywałam, wokół było szaro i ciemno.
Składniki:
- garść mieszanych sałat - 19 kcal
- 5 pomidorków koktajlowych - 15 kcal
- 1/4 papryki żółtej - 8,5 kcal
- 1/4 cebuli - 8 kcal
- garść czarnych oliwek (u mnie 6 sztuk) - 24 kcal
- łyżeczka jogurtu greckiego - 12 kcal
- łyżka octu balsamicznego - 7 kcal
- pieprz, bazylia, oregano, zioła prowansalskie
Na talerz wykładamy sałaty. Pomidorki kroimy w czwórki, paprykę w małe paseczki. Cebulę kroimy w piórka, oliwki przekrawamy na pół. Na sałaty układamy kolejno pomidorki, cebulę, paprykę i oliwki.
Przygotowujemy dressing z jogurtu, octu i przypraw. Dressingiem polewamy gotową sałatkę.
Sałatka ma 93,5 kcal.
Smacznego!
środa, 2 lipca 2014
Babeczki jagodzianki
Pisałam już, że bardzo lubię piec babeczki? Robi się je szybko i w zasadzie tylko od nas i zawartości lodówki zależy, co znajdzie się w środku. Moje babeczki-jagodzianki powstały w tzw. międzyczasie, czyli pomiędzy pomaganiem mamie w przygotowaniu sprawozdania na konferencję, robieniem sobie kolacji, prysznicem a przymierzaniem sukienki na wesele. Mimo intensywnego dnia, miałam jeszcze ochotę cos upichcić. Chyba bez tego nie poszłabym spać. Na szczęście ich przygotowanie nie zajmuje wiele czasu, więc sa idealne do przygotowania "na szybko".
Składniki:
Suche:
- 8 łyżek mąki pełnoziarnistej pszennej - 408 kcal
- 8 łyżek mąki tortowej typ 500 - 328 kcal
- łyżka proszku do pieczenia - 4 kcal
- opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
Mokre:
- 200 ml maślanki - 94 kcal
- 1 jajko - 80 kcal
- 100 ml wody - 0 kcal
- łyżka octu - 1 kcal
- łyżeczka sody - 0 kcal
Dodatkowo - 50 g jagód - 23 kcal.
Przygotowanie:
W misce mieszamy obie mąki, proszek do pieczenia i cukier. W osobnym naczyniu mieszamy składniki mokre, dodajemy do nich sodę rozpuszczoną w occie. Składniki mokre dodajemy do suchych i mieszamy łyżką tylko do połączenia składników.
Do foremek nakładamy po łyżce ciasta. Następnie do każdej foremki sypiemy odrobinę jagód. Znów nakładamy po łyżce ciasta. Na górę każdej babeczki sypiemy znowu odrobinę jagód.
Babeczki pieczemy w temperaturze 180 st przez około 17 minut. Z podanych proporcji wychodzi 12 babeczek.
Całe ciasto ma 1002 kcal.
1 babeczka ma 83,5 kcal.
Smacznego!
Składniki:
Suche:
- 8 łyżek mąki pełnoziarnistej pszennej - 408 kcal
- 8 łyżek mąki tortowej typ 500 - 328 kcal
- łyżka proszku do pieczenia - 4 kcal
- opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
Mokre:
- 200 ml maślanki - 94 kcal
- 1 jajko - 80 kcal
- 100 ml wody - 0 kcal
- łyżka octu - 1 kcal
- łyżeczka sody - 0 kcal
Dodatkowo - 50 g jagód - 23 kcal.
Przygotowanie:
W misce mieszamy obie mąki, proszek do pieczenia i cukier. W osobnym naczyniu mieszamy składniki mokre, dodajemy do nich sodę rozpuszczoną w occie. Składniki mokre dodajemy do suchych i mieszamy łyżką tylko do połączenia składników.
Do foremek nakładamy po łyżce ciasta. Następnie do każdej foremki sypiemy odrobinę jagód. Znów nakładamy po łyżce ciasta. Na górę każdej babeczki sypiemy znowu odrobinę jagód.
Babeczki pieczemy w temperaturze 180 st przez około 17 minut. Z podanych proporcji wychodzi 12 babeczek.
Całe ciasto ma 1002 kcal.
1 babeczka ma 83,5 kcal.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






