Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na małego głoda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na małego głoda. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 stycznia 2015

Sałatka z kaszą jaglaną i granatem

Polubiłam ostatnio bardzo granat. Nie wiem czy to skutek reklam jednej z sieci dyskontów, czy jeszcze jakieś inne czynniki, ale granat bardzo mi posmakował. Jako dziecko próbowałam go kilka razy, ale zraziłam się tym, że jego pestki są dość twarde. Teraz jednak po latach wróciłam do niego. Biorąc pod uwagę, że jestem okresie wzmożone nauki, to wszystko co ma dużo witamin jest w mojej diecie bardzo pożądane. Sama sałatka powstała na zasadzie - pokaż lodówko co masz w środku, a ja sobie coś upichcę, czyli na zasadzie światła w lodówce. Wynik tego mixu jest nadzwyczaj smaczny i świetnie nadaje się nie tylko na przekąskę ale i jako posiłek do pracy. 

Składniki
- 4 łyżki kaszy jaglanej - 180 kcal
- 1 pomidor - 26 kcal
- ½ papryki czerwonej - 19 kcal
- ½ czerwonej cebuli - 14 kcal
- 12 oliwek - 48 kcal
- ½ granata - 42 kcal
- 1 łyżka octu balsamicznego - 7 kcal
- ½ łyżeczki musztardy - 5 kcal
- pieprz, oregano, estragon, tymianek, peperoncino.

Przygotowanie:
Kaszę najpierw podprażamy w suchym garnku do momentu, aż będzie pachniała lekko orzechowo, a następnie gotujemy w ok. filiżance lekko osolonej wody. Pomidory kroimy w półplasterki, paprykę  w paseczki, a cebulę w piórka. Oliwki również kroimy w plasterki, dla urozmaicenia kolorów można uzyć po połowie czarnych i zielonych. Granat najpierw „masujemy”, następnie przekrawamy na pół  i opukujemy, aż wszystkie ziarenka wypadną. Warzywa mieszamy z kaszą, dodajemy ocet balsamiczny, musztardę i przyprawy. 



Z podanego przepisu wychodzą 2 porcje.

Całość ma 341 kcal
1 porcja (1/2 sałatki) ma 170,5 kcal.

Smacznego!

piątek, 9 stycznia 2015

Racuszki bananowo-jaglane

Można powiedzieć, że od Nowego Roku każdy mój dzień jest identyczny. Pobudka, śniadanie, ogarnięcie się i do książek. Egzamin radcowski za pasem, więc każda chwila się liczy. Jednocześnie, nawet siedząc nad książkami od czasu do czasu trzeba zjeść coś dobrego, bo inaczej nic do głowy nie wejdzie. Dlatego dzisiaj, u progu weekendu, proponuję wszystkim racuszki bananowo jaglane. Przygotowane bez użycia mąki, z samych zdrowych składników, do zrobienia w 5 minut, no może 10 jeśli liczyć smażenie.

Składniki:
- 2 banany - 228 kcal
- 1 jajko - 71 kcal
- 4 łyżki kaszy jaglanej - 180 kcal
- łyżeczka proszku do pieczenia - 2 kcal
- 2 łyżeczki cukru wanilinowego - 32 kcal

Przygotowanie
Kaszę jaglaną podprażamy w garnku, następnie zalewamy mlekiem zmieszanym pół na pół z wodą i gotujemy do miękkości. Płynu musi być 2 razy więcej niż kaszy – czyli jeżeli mamy pół filiżanki kaszy, zalewamy ją filiżanką płynu.

Do wysokiego naczynia wbijamy jajko, dodajemy pokrojone banany, proszek do pieczenia, cukier i wystudzoną kaszę jaglaną. Miksujemy składniki na gładkie ciasto.

Rozgrzewamy patelnię i kładziemy na niej po 1-2 łyżki ciasta na 1 racuszka. Smażymy racuszki pod przykryciem. 

Z podanych proporcji wychodzi 15 racuszków. Usmażone racuszki można podawać z odrobiną jogurtu greckiego, powidłami śliwkowymi domowej roboty czy odrobiną gorzkiej czekolady. 




Całość ma 513 kcal.
1 racuszek ma 34 kcal.
1 porcja (3 racuszki z jogurtem) ma 126 kcal. 

Smacznego!

czwartek, 1 stycznia 2015

Muffinki szpinakowe czyli przysmak Shrecka

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy, zaczęłam jednak od przepisów najświeższych, bo już w Sylwestra padały pytania z cyklu "jak to zrobiłaś?". Nie ukrywam, to bardzo miłe. Ale też, żeby nie wystawiać cierpliwości znajomych na próbę, śpieszę od razu z przepisami. Przepis na szpinakowe muffinki powstał już dość dawno, na początku mojego eksperymentowania z pieczeniem babeczek. Upiekłam je raz i koniec. Dopiero teraz, przed Sylwestrem odkurzyłam go i postanowiłam je upiec na imprezę u znajomych. Babeczki łączą w sobie dość sporo zdrowych składników, więc są idealne nie tylko na imprezę, ale tez jako przekąska do pracy czy szkoły. Polecam je szczególnie tym, którzy nie przepadają za szpinakiem - uwierzcie - potrafi być naprawdę pyszny. 

Składniki:
a. suche:
- 8 łyżek mąki pszennej pełnoziarnistej - 408 kcal
- 8 łyżek mąki tortowej typ 500 - 328 kcal
- 2 łyżki suszonych pomidorów -  64 kcal
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia - 4 kcal
- odrobina pieprzu

b. mokre
- 1/2 szklanki mleka 2% - 58 kcal
- 1 jajko - 71 kcal
- 2 łyżki jogurtu greckiego - 46 kcal
- 1 łyżka masła - 74 kcal
- 1 łyżka octu - 0 kcal
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej - 1 kcal
  
- 200 g rozdrobnionego szpinaku mrożonego - 30 kcal
- 50 g sera typu feta - 130 kcal
- 3 ząbki czosnku - 21 kcal
- odrobina gałki muszkatałowej

Przygotowanie:
W misce mieszamy wszystkie składniki suche. Szpinak rozmrażamy na patelni. Gdy już się rozmrozi, dodajemy do niego czosnek przeciśnięty przez praskę i gałkę muszkatałową, mieszamy. Szpinak studzimy. Masło roztapiamy. Sodę rozpuszczamy w łyżce octu. W osobnym naczyniu mieszamy składniki mokre, dodajemy do nich ostudzony szpinak, masło i mieszankę sody z octem. Składniki suche mieszamy z mokrymi tylko do ich połączenia. Fetę kroimy w małą kostkę i dodajemy do ciasta.

Do foremek nakładamy po 2 łyżki ciasta. Babeczki pieczemy ok 17 do 20 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni. Z podanych proporcji wychodzi 12 babeczek.



 
Alternatywna nazwa muffinek wzięła się zaś stąd, że na wczorajszej imprezie rozmawialiśmy o stereotypach związanych ze szpinakiem i zacytowałam jedno z określeń szpinaku używanych przez moją mamę. A skoro Shreck jest bardzo sympatycznym bohaterem, to mam nadzieję, że babeczki nazwane jego imieniem przekonają do szpinaku nawet największych sceptyków.
 
Całe ciasto ma 1235 kcal.
1 babeczka ma 103 kcal.

Smacznego!

niedziela, 14 grudnia 2014

Mięciutkie ciasteczka korzenne

Dzisiaj niedziela, w perspektywie duuuużo pracy w poniedziałek. Do tego irytująca rodzicielka, która widzi brud nawet tam gdzie czysto i pomstuje na czym świat stoi, że nasza kuchnia nie przypomina sterylnego laboratorium. No jak ma przypominać, skoro się w niej gotuje? Jednym słowem - wkurzyłam się. Efektem mojego wkurzenia są ciasteczka i chyba wychodzi na to, że powinnam wkurzać się częściej, bo wyszły naprawdę smaczne. Rzadko w ogóle piekę ciasteczka, bardziej wolę większe objętościowo wypieki. Ale w końcu musiałam wypróbować zakupione jakiś czas temu foremki do wykrawania ciasteczek, już nie mówiąc o próbie generalnej przed pieczeniem pierniczków, które mam w planach. Jednym słowem - miałam ochotę na coś naprawdę dobrego, ale zdrowego jednocześnie. Poszperałam, pomyślałam, poskładałam wszystko w całości i oto są - ciasteczka korzenne mięciutke tak, że mogą je spokojnie wcinać brzdące, którym dopiero co wyrzynają się ząbki. 

Składniki:
- 3/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej - 331 kcal
- 3/4 szklanki mąki pszennej typ 500 - 335 kcal
- 2 łyżki mąki krupczatki - 120 kcal
- 1 opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- 1 łyżka cukru - 49 kcal
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia - 4 kcal
- 2 łyżeczki cynamonu - 20 kcal
- 1 łyżeczka kardamonu - 16 kcal
- 1 łyżka masła - 144 kcal
- 1 jajko - 71 kcal
- 10 g drożdży - 10 kcal
- 50 ml mleka 1,5% - 27 kcal
- odrobina wody - 0 kcal
- 1/2 łyżeczki cukru pudru do posypania - 10 kcal

Przygotowanie:
Oba rodzaje mąki, cukru i proszek do pieczenia mieszamy w misce. Łyżeczkę mieszanki dodajemy do lekko podgrzanego mleka, wkruszamy tam drożdże, mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok. 15 minut. Do mieszanki składników suchych dodajemy cynamon i kardamon, mieszamy. Gdy drożdże ruszą, dodajemy je do składników suchych i mieszamy. Dodajemy jajko, znów mieszamy. Rozpuszczone masło mieszamy z odrobiną wody i dodajemy do ciasta, wyrabiamy chwilę aż będzie elastyczne. 

Wyrobione ciasto wałkujemy na grubość ok 3-5 mm. Za pomocą foremki wykrawamy ciasteczka, które układamy na blasze pokrytej papierem do pieczenia. 


Ciasteczka pieczemy w piekarniku rozgrzanym najpierw do temperatury 160 stopni przez ok 3 minuty, potem podkręcamy do 180 stopni i pieczemy 5-7 minut. Pod koniec pieczenia posypujemy je cukrem pudrem. Upieczone ciasteczka studzimy. 



Z podanych proporcji wychodzi 35 ciasteczek serduszek. 

Całość ma 1201 kcal.
1 ciasteczko ma 35 kcal.

Smacznego!

wtorek, 30 września 2014

Bułeczki dyniowe z twarożkiem


Anglicy powtarzają "never say never". I mają rację. Nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że dynia nadaje się nie tylko do dań gotowanych czy pieczonych, ale także do przygotowania wypieków. Kiedyś, owszem, próbowałam upiec ciasto z dynią, ale wyszło tak niemiłosiernie słodkie i mdłe, że nie bardzo dało się je zjeść. Od tego eksperymentu minęło trochę czasu i na szczęście jestem ciut mądrzejsza o te kilka kulinarnych porażek.

Inspiracją do stworzenia dyniowych bułeczek były chlebki dyniowe curry podpatrzone na blogu smak-zdrowia.blogspot.com czyli mojej biblii dietetycznego gotowania. Ja przepis wyjściowy trochę zmieniłam, szczególnie jeśli chodzi o przyprawy i dodatki, więc ostatecznie wyszły nadziewane bułeczki, idealne na drugie śniadanie lub przekąskę do pracy.

Składniki:
- 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej -  441 kcal
- 1 szklanka mąki pszennej zwykłej - 446 kcal
- 250 g musu z dyni (w tym 200 g dyni i 50 g wody)- 56 kcal
- 40 g drożdży świeżych - 37 kcal
- 100 ml wody - 0 kcal
- 3 łyżeczki oliwy z oliwek -  123 kcal
- łyżeczka cukru - 20 kcal
- łyżeczka mielonego imbiru - 17 kcal
- 150 g twarogu chudego - 170 kcal
- 1 łyżka jogurtu - 23 kcal
- pół łyżeczki gałki muszkatałowej - 13 kcal

Przygotowanie:
Dynię kroimy w kostkę i gotujemy do miękkości. Gdy dynia jest już miękka, odcedzamy ją, ale zostawiamy 50g wody, z którą następnie miksujemy dynię na gładką masę. Mus studzimy, by nie był zbyt gorący. Wodę podgrzewamy, tak, żeby była letnia, dodajemy do niej łyżeczkę cukru i następnie rozpuszczamy w niej drożdże. Oba rodzaje mąki mieszamy z imbirem. Do mąki dodajemy rozpuszczone drożdże i mus z dyni i wyrabiamy z tego sprężyste ciasto. Mąkę warto dodawać etapami, wtedy łatwiej o odpowiednią konsystencję ciasta. Pod koniec wyrabiania dodajemy do ciasta oliwę z oliwek i wyrabiamy do momentu, kiedy ciasto ładnie odchodzi od dłoni. Formujemy kulę z ciasta i odstawiamy je do wyrośnięcia na pół godziny w ciepłe miejsce.

Z twarożku, jogurtu i gałki muszkatałowej przygotowujemy farsz do bułeczek. Wyrośnięte ciasto ponownie wyrabiamy, a następnie wałkujemy na grubość ok. pół centymetra. Z rozwałkowanego ciasta wykrawamy kwadraty o boku ok. 5-7 cm, nakładamy na nie po łyżeczce twarogowego farszu i sklejamy w formę piramidki. Gotowe bułeczki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Bułeczki pieczemy najpierw przez ok. 5 minut w temperaturze 140 stopni, następnie podkręcamy piekarnik do 180 stopni i pieczemy dalsze 10-15 minut.

Z podanych proporcji wychodzi 14 bułeczek.





Całość ma 1346 kcal.
1 bułeczka ma 96 kcal. 

Smacznego!

środa, 17 września 2014

Babeczki pinacolada

W Kuchni pod paragrafem dawno nie było babeczek. Chyba od kilku dobrych miesięcy nie piekłam żadnych bo nie było czasu albo chciało mi się czego innego. Inna sprawa, że w pewnym momencie, gdy moja fiksacja na babeczki osiągnęła apogeum, koledzy z pracy zarzucili, że tylko same przepisy na babeczki publikuję, a lepiej byłoby np. wrzucić przepis na coś bardziej konkretnego, czyli mięcho. Cóż, sa tacy, którzy nie lubią gdy zjada się pożywienie ich pożywieniu. Ja na szczęście do nich nie należę.

Pomysł na babeczki pinacolada powstał na zasadzie " muszę coś szybko upiec, nie ma czasu na zakupy, lodówko ratuj". Lodówka poratowała zatem ananasem w puszce, co stanowiło punkt wyjściowy do dopasowania reszty składników. Coś dobrego tego wieczora musiało powstać, bo planach miałam odwiedziny u koleżanki, której obiecałam, ze wpadnę z czymś pysznym. A że babeczki są łatwe w transporcie, wybór wydawał się oczywisty. Czy są pyszne, możecie przekonać się sami.

Składniki:
a. suche:
- 8 łyżek mąki pszennej pełnoziarnistej - 408 kcal
- 8 łyżek mąki tortowej typ 500 - 328 kcal
- 1 opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- łyżeczka proszku do pieczenia -2 kcal
- 3 łyżki wiórków kokosowych - 102 kcal

b. mokre: 
- szklanka (200 ml) mleka 1,5% - 108 kcal
- 1 jajko - 70 kcal
- łyżka octu -1 kcal
- łyżeczka sody - 0 kcal

c."Wsad" do ciasta:
- 3 plastry ananasa z puszki - 75 kcal

Przygotowanie:
W misce mieszamy składniki suche, czyli oba rodzaje mąki, cukier wanilinowy, proszek do pieczenia i wiórki kokosowe. W osobnym naczyniu mieszamy składniki mokre. W małym naczynku mieszamy sodę z octem i gdy przestanie się pienić, dodajemy do składników mokrych. Ananasa kroimy w małe paseczki. Składniki suche mieszamy z mokrymi - jak zwykle przy babeczkach nie musimy mieszać dokładnie, wystarczy, żeby składniki się połączyły. Do ciasta dodajemy ananasa i delikatnie mieszamy. 

Gotowe ciasto przekładamy do foremek i pieczemy w temperaturze ok. 180 stopni przez 15-18 minut. Po upieczeniu zostawiamy na chwilę do ostygnięcia. Z podanych proporcji wychodzi 12 babeczek.







Całe ciasto ma 1158 kcal.
1 babeczka ma 96,5 kcal.

Smacznego!

wtorek, 5 sierpnia 2014

Czerwona sałatka z kuskusem

Czasem przychodzę do domu i nie mam zbyt wiele czasu na przygotowanie posiłku. Wtedy świetnie sprawdzają się wszelkie pomysły na ekspresowe sałatki lub inne sycące dania, które można szybko przygotować. Kilka dni temu, właśnie nie mając zbyt wiele czasu przygotowałam sałatkę z kuskusem. Skądinąd, bardzo dawno tej sałatki nie przygotowywałam, ale akurat miałam w lodówce wszystkie konieczne składniki, więc nic nie stało na przeszkodzie by ją zrobić.

Sałatka, którą Wam proponuję jest pewną wariacją na temat sałatki tabbouleh,z tą różnicą, że nie ma w niej ogórka i cebuli, bo akurat tych składników w lodówce nie było. Ale mimo pewnych braków, sałatka wyszła bardzo smaczna i świetnie nadaje się na ekspresowe danie obiadowe albo jako przekąska do pracy.

Składniki (na 1 porcję)
- 3 łyżki kaszy kuskus - 135 kcal
- 1 średni pomidor - 19 kcal
- 1/4 papryki - 16 kcal
- 6 czarnych oliwek - 24 kcal
- łyżka soku z cytryny - 2 kcal
- kilka listków mięty - 2 kcal
- łyżka natki pietruszki - 4 kcal
- pieprz, zioła prowansalskie

Przygotowanie:
Kaszę kuskus lekko solimy i zalewamy wrzątkiem. Pomidora kroimy na półplasterki. Paprykę kroimy w słupki długości 1,5 cm. Oliwki kroimy w plasterki. Siekamy osobno pietruszkę i miętę.
Gdy kuskus już napęcznieje, mieszkamy kaszę, dodajemy do niej sok z cytryny i miętę. Mieszamy. Warzywa wykładamy na talerz, dodajemy doprawiony kuskus oraz natkę pietruszki i wszystko razem mieszamy. Doprawiamy pieprzem i ziołami.




Sałatka ma 202 kcal.

Smacznego!

Fasolka szparagowa z jogurtowym dressingiem

Bardzo lubię ten czas, kiedy stragany na placach targowych uginają się pod ciężarem świeżych warzyw. Przechodząc rano i po południu w drodze z i do pracy przez Plac Imbramowski czasem po prostu nie mogę się napatrzeć na te wszystkie kolory. A już najbardziej lubię, gdy w ogrodzie mojej mamy wyrastają kolejne pyszne warzywa. Nie ma nic fajniejszego, niż własne warzywa to, że gdy chcę zjeść marchewkę, nie muszę biec do sklepu czy na targ, bo wszystko rośnie kilka metrów od domu. Wśród upraw mamy jest i fasolka szparagowa, którą uwielbiam. Ostatnio odkryłam jeszcze,że fasolka należy do warzyw niskokalorycznych, więc tym chętniej ją jem. Jest fajna zarówno jako dodatek do obiadu jak i osobne danie. I w takiej właśnie formie - osobnego dnia chcę ją Wam dzisiaj zaproponować.

Składniki (na porcję dla 2 osób):
- 500 g fasolki szparagowej - 135 kcal
- 3 łyżki jogurtu greckiego - 69 kcal
- łyżeczka suszonych pomidorów - 16 kcal
- łyżka octu balsamicznego - 7 kcal
- przyprawy - zioła prowansalskie, bazylia, pietruszka.

Przygotowanie:
Fasolkę szparagową myjemy, obcinamy szypułki oraz końcówki i gotujemy na parze. Jogurt mieszamy z octem balsamicznym, suszonymi pomidorami i przyprawami. Ugotowaną fasolkę nakładamy na talerze, polewamy dressingiem i posypujemy pietruszką.





Całość ma 227 kcal.
1 porcja (1/2 całości) ma 113,5 kcal.

Smacznego!

Drożdżowe bułeczki ze szpinakiem i ricottą.

Ciasto drożdżowe długo było moja zmorą. Najzwyczajniej w świecie - nie wychodziło mi. Do tego stopnia, że raz popełniłam nawet "kamienną" pizzę, którą dało się kroić wyłącznie tłuczkiem do mięsa, bo zwykły nóż wymiękał. Gdy pierwszy raz robiłam te bułeczki, też wylądowały w koszu. N szczęście poszłam po rozum do głowy, poszperałam i odkryłam w czym tkwi problem. Oczywiście w moim braku cierpliwości i zbyt gorącym mleku. Szczęśliwie nie poddałam się i kolejnego dnia spróbowałam zrobić znowu bułeczki, już uzbrojona we wskazówki od koleżanek z pracy. Tym sposobem udało mi się odczarować ciasto drożdżowe i teraz wychodzi świetne.

Kiedyś chyba już pisałam w jednym z postów, że bardzo lubię szpinak. Teraz jeszcze odkryłam, że wspaniale łączy się z serkiem ricotta. Uwierzycie, że wcześniej nigdy ricotty nie próbowałam? Dopiero ostatnio skusiłam się na jej zakup i zdaje się, ze zagości ona na dłużej w kuchni pod paragrafem.
A już n pewno pojawi się w co najmniej jeszcze jednym przepisie. Sam przepis powstał z inspiracji moim ulubionym blogiem smak-zdrowia.blogspot.com, gdzie niedawno pojawił się przepis na pieczywo z fetą. Ponieważ miałam w lodówce ricottę, przepis trochę zmodyfikowałam i powstały moje bułeczki. Są naprawdę pyszne i polecam je nie tylko wielbicielom szpinaku. Zresztą - przekonajcie się sami!

Składniki:
Ciasto:
- 1 szklanka mąki tortowej - 446 kcal
- pół szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej - 220,5 kcal
- szczypta soli - 0 kcal
- 25 g drożdży świeżych - 23 kcal
- łyżeczka cukru - 20 kcal
- 100 ml mleka 2%  - 49 kcal
 - 1 jajko - 71 kcal
- łyżka margaryny - 54 kcal

Farsz:
- 200 g mrożonego szpinaku - 30 kcal
- 125 g serka ricotta - 162 kcal
- łyżka suszonych pomidorów - 32 kcal
- 1 ząbek czosnku - 7 kcal
- pieprz, gałka muszkatałowa

Przygotowanie:
Obie mąk mieszamy razem. Lekko podgrzewamy mleko, tak by było jedynie delikatnie ciepłe. Ja szklankę z mlekiem wstawiam na mniej niż minutę do mikrofalówki i następnie odstawiam na chwilę, żeby nie było zbyt gorące. W mleku rozpuszczamy łyżeczkę cukru, potem dodajemy łyżkę mąki i mieszamy. Drożdże kruszymy i dodajemy do lekko ciepłego mleka, mieszamy aż się rozpuszczą.Następnie odstawiamy naczynie z rozczynem w ciepłe miejsce. Naczynie należy dodatkowo owinąć ściereczkę. Rozszczyn powinien "ruszyć" w cigu 20 minut i podwoić swoją objętość.

Do miski wbijamy jajko, dodajemy odrobinę mąki i mieszamy. Do ciasta stopniowo dodajemy na przemian rozczyn i mąkę, cały czas wyrabiając. Ciasto wyrabiamy rękoma. Pod koniec wyrabiania dodajmy rozpuszczoną i przestudzoną margarynę, dalej wyrabiamy. Jeżeli ciasto jest kleiste, podsypujemy mąką. Ciasto należy wyrabiać przez ok 20-25 minut, aż będzie odchodzić od dłoni. Z ciasta formujemy kulę, która odkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odkładamy do wyrośnięcia na ok pół godziny.

Gdy ciasto ma rosnąć, przygotowujemy farsz. Na suchą patelnię wrzucamy szpinak, rozmrażamy. Gdy szpinak jest już rozmrożony, dodajemy suszone pomidory, czosnek i przyprawy. Chwilę dusimy. Następnie zdejmujemy patelnię ze szpinakiem z kuchenki, chwilę studzimy Następnie dodajemy ricottę i mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji.

Gdy ciasto podwoi swoją objętość, wyjmujemy je z miski, uderzamy pięścią i ponownie wyrabiamy. Wyrobione ciasto wałkujemy na grubość około pół centymetra.
Bułeczki można przygotować na dwa sposoby. Pierwszy to rozprowadzenie farszu na rozwałkowanym cieście, zwinięcie go w roladę i następnie pokrojenie na plastry grubości około 1,5 cm. Drugi sposób to pocięcie ciasta na kwadraty o boku ok. 5 cm, nałożenie na środek takiego kwadratu łyżeczki farszu i sklejenie rogów tak by powstała piramidka.
Oba sposoby są tak samo dobre, a bułeczki wychodzą tak samo pyszne.

Przygotowane bułeczki układamy w formie do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach po ok. 1 cm od siebie. Formę przykrywamy ściereczką i pozostawiamy bułeczki do wyrośnięcia na ok 40-45 minut. Po tym czasie bułeczki wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i pieczemy ok. 15-20 minut aż będą lekko rumiane.






Po upieczeniu wyjmujemy z formy i studzimy. Z podanych proporcji wychodzi ok 15-16 bułeczek.

Całość ma 1043,5 kcal
1bułeczka (1/15 całości) ma ok. 70 kcal.

Smacznego!

środa, 23 lipca 2014

Sałatka grecka

Lato to bezsprzecznie sezon na sałatki. Wszystkie warzywa świeże, pachnące i na wyciągnięcie ręki. Nic tylko kroić i jeść na surowo. Ostatnimi czasy, czyli od jakichś 3 dni sałatka grecka to moja codzienna kolacja. Zrobiłam ją na kolację w rocznicę ślubu i tak nam posmakowała, że już trzeci dzień musiałam ją przyrządzić na wyraźne żądanie małżonka. Na szczęście przygotowanie sałatki do trudnych i czasochłonnych nie należy, pomijając jedynie krojenie fety, którego nie cierpię, bo zawsze się przy tym porządnie pobrudzę. Na szczęście efekt smakowy wynagradza mi wszystkie techniczne niedogodności tej sałatki.

Składniki (na porcje dla 2 osób):
-  1/2 opakowania mieszanki sałat - 13 kcal
- 1 cebula czerwona - 28 kcal
- 1 średni pomidor - 26 kcal
- 1/2 średniej papryki - 17 kcal
- 12 czarnych oliwek - 48 kcal
- 4 plastry sera typu feta półtłustego - 130 kcal
- 2 łyżki jogurtu greckiego - 46 kcal
- łyżka octu balsamicznego - 7 kcal
- pół łyżeczki przyprawy tzatziki, oregano, pieprz.

Przygotowanie
Sałaty wykładamy na talerze. Cebulę kroimy w piórka, układamy na sałacie. Pomidora  kroimy w półplasterki, paprykę w słupki i także układamy na sałacie. Następnie oliwki kroimy w plasterki, rozrzucamy na wierzchu sałatki. Ser kroimy w kostkę, układamy na wierzchu sałatki.

Przygotowujemy sos do sałatki - jogurt, ocet balsamiczny i przyprawy mieszamy. Jeżeli jogurt jest zbyt gęsty (a jest na pewno) dodajemy trochę wody, aż do uzyskania pożądanej konsystencji. Sosem polewamy sałatkę.




Całość ma 315 kcal.
1 porcja sałatki ma 157,5 kcal.

Smacznego!

poniedziałek, 7 lipca 2014

Kolorowa sałatka burzowa

Kuchnia pod paragrafem ostatnio nie widziała zbyt wielu potraw w moim wykonaniu. Ot, przyczyna prozaiczna - doba ma tylko 24 godziny, nie chce nigdy rozciągnąć się dłużej. Kiedyś trzeba jeszcze spać, żeby potem w miarę kontaktować następnego dnia. Na szczęście dzisiaj znalazła się odrobina czasu i powstało kilka fajnych potraw. Wśród nich znalazła się moja sałatka, nazwana burzową dlatego, że akurat dzisiaj w drodze z pracy złapała mnie paskudna burza. Zrobił się buro i ciemno, mimo, że kilka chwil temu świeciło jeszcze słonce. Nie miałam zbyt wiele czasu, dosłownie jakieś 30-40 minut od wejścia do domu, żeby się ogarnąć i coś przekąsić przed wyjściem na fitness.

Sałatki jadam często i śmiało mogę powiedzieć, że je uwielbiam. Najbardziej lubię z nich to, ze w zależności od fantazji i zawartości lodówki można wyczarować zupełnie inne smaki.  Ta sałatka była tak cudowne kolorowa, że nie mogłam jej nie wrzucić, zwłaszcza, że akurat, gdy ją przygotowywałam, wokół było szaro i ciemno.

Składniki:
- garść mieszanych sałat - 19 kcal
- 5 pomidorków koktajlowych - 15 kcal
- 1/4 papryki żółtej -  8,5 kcal
- 1/4 cebuli - 8 kcal
- garść czarnych oliwek (u mnie 6 sztuk) - 24 kcal
- łyżeczka jogurtu greckiego - 12 kcal
- łyżka octu balsamicznego - 7 kcal
- pieprz, bazylia, oregano, zioła prowansalskie

Na talerz wykładamy sałaty. Pomidorki kroimy w czwórki, paprykę w małe paseczki. Cebulę kroimy w piórka, oliwki przekrawamy na pół. Na sałaty układamy kolejno pomidorki, cebulę, paprykę i oliwki.

Przygotowujemy dressing z jogurtu, octu i przypraw. Dressingiem polewamy gotową sałatkę.




Sałatka ma 93,5 kcal.

Smacznego!




środa, 18 czerwca 2014

Babeczki kukurydziane

Ponieważ trwa u mnie blogowy szał, bo wszystkim co nowe trzeba się nacieszyć, dzisiaj kolejny przepis. Babeczki z mąki kukurydzianej. Jak pierwszy raz zaświtała mi myśl, żeby upiec coś takiego, stwierdziłam, że to chyba nie ma prawa się udać. Bo jak to - mąka kukurydziana? Że niby babeczki z niej wyjdą? No way. Do tej pory mąka kukurydziana kojarzyła mi się wyłącznie z nachosami, które też kiedyś popełniłam, ale był to jedyny taki mój wybryk i do tej pory nie został powtórzony. Idąc za ciosem, wrzuciłam temat w wujka Google i okazało się, że to jednak może się udać. Zachęcona tym co znalazłam wysłałam małżonka do sklepu po potrzebne składniki i zaraz po powrocie do domu zabrałam się do dzieła. Lubię piec babeczki, bo to szybka robota, o ile nie trzeba kroić wszystkiego na mikroskopijne kawałeczki. Już nie mówiąc o tym, że są fajną alternatywną dla wszystkich buł i drożdżówek z tysiącem pustych kalorii.

Na marginesie warto zaznaczyć, że babeczki przeszły podwójną weryfikację - z wynikiem pozytywnym- u mnie w pracy i przez koleżanki na aplikacji. :) Więc chyba jednak mąka kukurydziana do wypieków to jest to. A teraz czas na przepis:

Składniki:
a. suche:
- 16 łyżek mąki kukurydzianek - 1 łyżka - 34 kcal, razem 544 kcal
- 2,5 łyżki mąki krupczatki - 1 łyżka - 60kcal, razem 180 kcal
- łyżka proszku do pieczenia - 4 kcal
- 1/2 łyżki przyprawy do chilli con carne - 4 kcal
- 2 łyżki suszonych pomidorów - 32 kcal
- łyżeczka sody - 0 kcal

b. mokre:
- 1 jajko - 71 kcal
- 200 ml (1 szklanka) maślanki - 94 kcal
- 100 ml wody (1/2 szklanki)
-  łyżka octu - 1 kcal

"Wsad do ciasta"
- 5 łyżek kukurydzy konserwowej -  75 kcal
- 1/2 papryczki chilli - 4 kcal
- 50 g czarnych oliwek - 63 kcal
- 1/4 papryki czerwonej - 16 kcal

Warzywa, które będziemy dodawać do ciasta kroimy - papryki w drobna kostkę,oliwki w plasterki. Pomidory suszone kupuję już rozdrobnione, więc nie ma potrzeby ich kroić. Oczywiście używany pomidorów suszonych bez jakiejkolwiek zalewy,są do dostania w sklepach bez większego problemu.

Składniki suche umieszczamy w misce i mieszamy razem. Nie dodajemy na tym etapie sody. Składniki mokre także mieszamy ze sobą, za wyjątkiem octu. Ocet wlewamy do osobnego naczynka, dodajemy do niego sodę i czekamy, aż przestanie się pienić. Następnie dolewamy miksturę do składników mokrych. Mieszamy mokre w suchymi. Ważne by wymieszać ciasto byle jak, kilka ruchów łyżką wystarczy, nie trzeba używać miksera ani trzepaczki. Następnie do ciasta dodajemy warzywa i delikatnie mieszamy.

Ciasto nakładamy do foremek - ja używam silikonowych, są dość wygodne, upieczone babeczki łatwo z nich "wyskakują". Pieczemy w piekarniku ok. 15-17 minut. Z podanych ilości wychodzi 12 babeczek.






Wartość kaloryczna ciasta:  1088 kcal

1 babeczka:  91 kcal

Jeszcze kilka słów wyjaśnienia o co chodzi z octem i sodą. Tą sztuczkę znalazłam na blogu smakzdrowia.blogspot.com w przepisach na puszyste racuchy. Przetestowałam najpierw przepis autorki bloga, okazał się jak wszystkie jej przepisy rewelacyjny. Potem, kiedy zaczęłam piec babeczki, postanowiłam wykorzystać tą sztuczkę w ich przygotowaniu. Pomysł chwycił, babeczki wyrastają zawsze, ciasto jest pulchne i jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby babeczki siadły. Dlatego szczerze polecam taki trik nie tylko w pieczeniu babeczek, ale ogólnie ciast, w których jest problem z wyrastaniem. Mnie ten sposób jak dotąd jeszcze nie zawiódł.

Smacznego!