Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na słodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na słodko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 stycznia 2015

Tort makowy

Jakiś czas temu na facebooku znalazłam przepis na ciasto Makowa panienka. Wyglądało pięknie, ale było jedno małe "ale" - każdy kawałek był małą bombą kaloryczną. Jako, że temat ciasta z makiem już zakiełkował w mojej głowie, musiałam znaleźć rozwiązanie problemu, jak to zrobić by mieć pyszne ciasto, ale jednocześnie chociaż trochę je odchudzić. Na szczęście nie ma rzeczy niemożliwych i moi domownicy na święta mogli się cieszyć pysznym tortem, słodkim, trochę może kalorycznym, ale zdecydowanie lżejszym, niż odpowiedniki serwowane w cukierniach. Ciacho spodobało się na tyle, że moja mama zamówiła sobie już taki tort na swoje imieniny. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła oderwać się od książek i znowu go upiec.

Składniki:
Ciasto:
- 5 jajek - 355 kcal
- 3 białka - 51 kcal
- 1/2 szklanki mąki pszennej typ 550 - 223 kcal
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej - 172 kcal
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia - 2 kcal
- 4 łyżki cukru - 147 kcal
- 5 łyżek maku - 265 kcal
- 5 łyżek płatków migdałowych - 290 kcal
- 5 łyżek wiórków kokosowych - 180 kcal

Masa:
- 300 g sera ricotta - 387 kcal
- 2 łyżki żelatyny - 54 kcal
- 50 ml wody - 0 kcal
- 2 łyżki jogurtu greckiego - 46 kcal
- 2 łyżki cukru wanilinowego - 64 kcal
- 1 łyżeczka kardamonu - 16 kcal
- 1 garść suszonej żurawiny - 128 kcal
- 1 łyżka orzechów włoskich - 65 kcal
- 1 łyżka wiórków kokosowych - 36 kcal

Przygotowanie:
Płatki migdałowe rozbijamy tłuczkiem na mniejsze kawałki. Mieszamy je z makiem i wiórkami kokosowymi.

Białka oddzielamy od żółtek i obijamy je na sztywną pianę. Stopniowo do piany z białek dodajemy cukier i żółtka. Nadal miksujemy. Następnie dodajemy powoli oba rodzaje mąki. Obniżamy obroty miksera i dodajemy stopniowo zmieszany mak, migdały i kokos. Przygotowane ciasto wylewamy do tortownicy o średnicy 26 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 stopni przez około 45 minut lub do suchego patyczka. Po upieczeniu biszkopt upuszczamy z wysokości ok.  40-50 cm na ziemię i odstawiamy do piekarnika do wystygnięcia.

Ricottę, jogurt, kardamon i cukier wanilinowy wrzucamy do miski. W gorącej wodzie rozpuszczamy żelatynę. Do masy serowej dodajemy po łyżce żelatyny i energicznie mieszamy. 

Wystudzony biszkopt przekrajamy wzdłuż na 2 lub 3 blaty, w zależności od tego jak wysoki wyrósł. Żurawinę siekamy na mniejsze kawałki. Kilka sztuk żurawiny odkładamy do dekoracji. Tort przekładamy masą serową, na masę wysypujemy  posiekaną żurawinę, przykrywamy kolejnym blatem i lekko dociskamy. 

Tort na wierzchu również smarujemy masą serową, dekorujemy orzechami, żurawiną i wiórkami kokosowymi. Gotowy tort odstawiamy do lodówki do stężenia. 




 
Całość ma 2461 kcal.
1 kawałek (1/16 tortu) ma 154 kcal. 

Smacznego!

niedziela, 14 grudnia 2014

Mięciutkie ciasteczka korzenne

Dzisiaj niedziela, w perspektywie duuuużo pracy w poniedziałek. Do tego irytująca rodzicielka, która widzi brud nawet tam gdzie czysto i pomstuje na czym świat stoi, że nasza kuchnia nie przypomina sterylnego laboratorium. No jak ma przypominać, skoro się w niej gotuje? Jednym słowem - wkurzyłam się. Efektem mojego wkurzenia są ciasteczka i chyba wychodzi na to, że powinnam wkurzać się częściej, bo wyszły naprawdę smaczne. Rzadko w ogóle piekę ciasteczka, bardziej wolę większe objętościowo wypieki. Ale w końcu musiałam wypróbować zakupione jakiś czas temu foremki do wykrawania ciasteczek, już nie mówiąc o próbie generalnej przed pieczeniem pierniczków, które mam w planach. Jednym słowem - miałam ochotę na coś naprawdę dobrego, ale zdrowego jednocześnie. Poszperałam, pomyślałam, poskładałam wszystko w całości i oto są - ciasteczka korzenne mięciutke tak, że mogą je spokojnie wcinać brzdące, którym dopiero co wyrzynają się ząbki. 

Składniki:
- 3/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej - 331 kcal
- 3/4 szklanki mąki pszennej typ 500 - 335 kcal
- 2 łyżki mąki krupczatki - 120 kcal
- 1 opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- 1 łyżka cukru - 49 kcal
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia - 4 kcal
- 2 łyżeczki cynamonu - 20 kcal
- 1 łyżeczka kardamonu - 16 kcal
- 1 łyżka masła - 144 kcal
- 1 jajko - 71 kcal
- 10 g drożdży - 10 kcal
- 50 ml mleka 1,5% - 27 kcal
- odrobina wody - 0 kcal
- 1/2 łyżeczki cukru pudru do posypania - 10 kcal

Przygotowanie:
Oba rodzaje mąki, cukru i proszek do pieczenia mieszamy w misce. Łyżeczkę mieszanki dodajemy do lekko podgrzanego mleka, wkruszamy tam drożdże, mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok. 15 minut. Do mieszanki składników suchych dodajemy cynamon i kardamon, mieszamy. Gdy drożdże ruszą, dodajemy je do składników suchych i mieszamy. Dodajemy jajko, znów mieszamy. Rozpuszczone masło mieszamy z odrobiną wody i dodajemy do ciasta, wyrabiamy chwilę aż będzie elastyczne. 

Wyrobione ciasto wałkujemy na grubość ok 3-5 mm. Za pomocą foremki wykrawamy ciasteczka, które układamy na blasze pokrytej papierem do pieczenia. 


Ciasteczka pieczemy w piekarniku rozgrzanym najpierw do temperatury 160 stopni przez ok 3 minuty, potem podkręcamy do 180 stopni i pieczemy 5-7 minut. Pod koniec pieczenia posypujemy je cukrem pudrem. Upieczone ciasteczka studzimy. 



Z podanych proporcji wychodzi 35 ciasteczek serduszek. 

Całość ma 1201 kcal.
1 ciasteczko ma 35 kcal.

Smacznego!

wtorek, 9 grudnia 2014

Świątecznie ciasto marchewkowe

Święta zbliżają się nieubłaganie, o czym przypominają nam wszechobecne choinki, mikołaje i nieśmiertelne "Last Christmas" w radio. Ba, nawet na zajęciach zumby ostatnio zdarzyło mi się tańczyć do "All i want for Christmas is you" Mariah Carey. Lubię tę świąteczną atmosferę i już nie mogę doczekać się świąt, w tym związanego z nim gotowania. Jakoś tak wyszło w ostatnich latach, że trochę wygryzłam moją mamę z pieczenia ciast i teraz to moja domena, poza sernikiem, który zawsze robi mama. I muszę niestety przyznać, że jak na razie temat pierników idzie mi słabo. Na szczęście znalazłam na to radę, czyli ciasto marchewkowe w wersji piernikowo-świątecznej. Bardzo proste w przygotowaniu, bo nie wymaga użycia miksera, i jednocześnie pachnące świętami.

Składniki:
- 10 łyżek maki pszennej pełnoziarnistej - 510 kcal
- 10 łyżek mąki pszennej typ 500 - 410 kcal
- 1 opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia - 4 kcal
- 2 łyżki przyprawy do piernika - 73 kcal
- 1/2 łyżeczki kardamonu - 8 kcal
- 1/2 łyżeczki cynamonu - 5 kcal
- 1 jajko - 71 kcal
- 3 łyżki jogurtu greckiego - 69 kcal
- łyżka octu - 0 kcal
- łyżeczka sody - 1 kcal
- 3 średnie marchewki - 36 kcal
- 40 g (garść) suszonej żurawiny - 128 kcal
- 30 g (garść) orzechów włoskich - 194 kcal
- 1/3 szklanki wody - 0 kcal
- 1 łyżka oleju - 88 kcal

na krem:
- 125 g serka ricotta - 161,25 kcal
- 1 łyżeczka cukru wanilinowego - 16 kcal

Przygotowanie:
Marchewkę ścieramy na tarce na małych oczkach. Orzechy i żurawinę siekamy. Do miski wsypujemy oba rodzaje mąki, przyprawę do piernika, cukier wanilinowy, kardamon, cynamon i proszek do pieczenia. Wszystkie składniki sypkie mieszamy. W osobnym naczyniu jajko mieszamy z jogurtem, olejem i odrobina wody. Sodę oczyszczoną rozpuszczamy w łyżce octu i dodajemy do składników płynnych. Zmieszane składniki płynne wlewamy do suchych i mieszamy na gładką masę. Gdyby ciasto było zbyt zbite, dodajemy odrobinę wody. Do ciasta dodajemy startą marchewkę, orzechy i żurawinę. Wszystko dokładnie mieszamy. Do formy wyłożonej papierem do pieczenia przekładamy ciasto. 

Ciasto pieczemy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 stopni przez około 40 minut do suchego patyczka. Po upieczeniu ciasto wyjmujemy z formy, studzimy i przekrawamy wzdłuż na pół. Z ricotty i cukru przygotowujemy krem, którym przekładamy ciasto. Pozostałą częścią kremu smarujemy wierzch ciasta i dekorujemy orzechami i cynamonem.





Ciasto w całości ma 1838,25 kcal. 
1 kawałek (1/12 ciasta) ma 154 kcal.

Smacznego!

niedziela, 30 listopada 2014

Twarożek jabłkowy

Ostatnio utwierdzam się w przekonaniu, że inspirację do wymyślenia kolejnego przepisu można znaleźć dosłownie wszędzie i nigdy nie wiadomo, kiedy nawiedzi nas kulinarna wena. Mnie dziś nawiedziła podczas... oglądania bloku reklamowego. W zasadzie wystarczyło jedno spojrzenie na reklamę pewnej marki nabiałowej, żeby moje szare komórki zaczęły pracować na najwyższych obrotach. Efektem tego olśnienia jest twarożek jabłkowy, który wylądował na grzankach, które zrobiłam sobie na kolację. Potrawa bardzo prosta, ale niesamowicie lekka i smaczna. 

Składniki:
- 1 średnie jabłko - 94 kcal
- 100 g twarogu chudego - 86 kcal
- kwasek cytrynowy, cynamon

Przygotowanie:
Jabłko obieramy ze skórki, pozbawiamy gniazd nasiennych i ścieramy na tarce na mus. Do musu dodajemy szczyptę kwasku cytrynowego, aby mus nie ściemniał. Dodajemy cynamon według uznania, ja dodałam ok. 1/3 łyżeczki. Do musu jabłkowego dodajemy twaróg i wszystko dokładnie mieszamy na jednolitą masę. Żeby twarożek miał bardziej jednolitą konsystencję, można go wymieszać za pomocą blendera. Ja użyłam widelca, bo nie chciało mi się składać mojego niemal antycznego miksera. 

Twarożek jest smacznym dodatkiem do grzanek i kanapek. Ja na dzisiejszą kolację podpiekłam 2 kromki chleba na suchej patelni, na nie położyłam słuszną porcję twarożku i posypałam dodatkową porcją cynamonu. 



Całość ma 180 kcal.
1 porcja (1/4 całości) ma 45 kcal.

Smacznego!

niedziela, 9 listopada 2014

Babeczki kakaowo-pomarańczowe

kilka dni przed ostatnim egzaminem na aplikacji, kiedy wszystkie podatki zaczynały być już do siebie podobne, a stawki VAT, akcyzy i PCC pomieszały mi się całkowicie, przypomniałam sobie, że bardzo dawno nie piekłam żadnych babeczek. Do tego od jakiegoś czasu poranną kawę zamieniłam na kakao, mając nadzieję, że to uzupełni wieczne niedobory magnezu spowodowane hektolitrami kawy. Zaczęłam zatem intensywnie myśleć jak mogłabym połączyć temat babeczek z kakao. Wyszło mi z tego kulinarnego równania, że fajnie byłoby połączyć kakao i pomarańcze. 

Dopiero dziś rano udało mi się zrealizować ten pomysł i bardzo się z tego cieszę, bo efekt okazał się lepszy niż przypuszczałam. I co najważniejsze - mój małżonek, który zwykle dość ostrożnie podchodzi do moich pomysłów kulinarnych, tym razem pochłania babeczki z prędkością światła i obawiam się, że do jutrzejszej porannej kawy nic mi już nie zostanie. Ale co tam, zawsze przecież można upiec nową partię. 

Składniki:
a. suche:
- 8 łyżek mąki pszennej pełnoziarnistej - 408 kcal
- 8 łyżek mąki tortowej typ 500 - 328 kcal
- 1 opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- łyżeczka proszku do pieczenia -2 kcal
- 3 łyżeczki kakao niskotłuszczowego - 39 kcal

b. mokre:
- 1/2 szklanki mleka 2% - 58 kcal
- 1 jajko - 71 kcal
- 2 łyżki jogurtu greckiego - 46 kcal
- 1 łyżka masła - 74 kcal
- skórka otarta z 1 pomarańczy - 14 kcal
- sok z 1 pomarańczy - 45 kcal
- 1 łyżka octu - 0 kcal
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej - 1 kcal

- pół łyżeczki cukru pudru do posypania - 10 kcal

Przygotowanie:
Pomarańczę parzymy wrzątkiem. Następnie ścieramy skórkę z pomarańczy. Jeżeli posiadacie zester, sprawa jest prosta, po prostu "obieramy" pomarańczę z wierzchniej warstwy skórki i siekamy otrzymane paseczki na drobne kawałki. Jeżeli, tak jak ja, nie dysponujecie tym sprytnym wynalazkiem, pozostaje użycie zwykłej tarki o małych oczkach. Następnie z pomarańczy wyciskamy sok.

W misce mieszamy oba rodzaje mąki, proszek do pieczenia, cukier i kakao. W osobnym naczyniu mieszamy z kolei mleko, jajko, jogurt, sok z pomarańczy. Do składników mokrych dodajemy roztopione masło oraz łyżeczkę sody rozpuszczoną w łyżce octu. Składniki mokre przelewamy do suchych i mieszamy tylko do momentu, gdy wszystkie jako tako się połączą. 

Do foremek nakładamy po 2 łyżki ciasta. Babeczki pieczemy w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez ok 20 minut. Z podanych proporcji wychodzi 12 babeczek.





Całość ma 1163 kcal.
1 babeczka ma 97 kcal.

Smacznego!

Dyniowe ciasto korzenne

To już ostatni zaległy przepis do opublikowania. Szczęśliwie wychodzę z zaległości, z czego bardzo się cieszę, bo powoli już zaczynałam zapominać co do czego dodałam i wyszła konkretna potrawa. Tak tak, jak to mówią - starość nie radość, a młodość nie wieczność, więc i czasem pamięć szwankuje. Dobrze, że chociaż zdjęcia pozwalają mi sobie przypomnieć, jakich składników użyłam, bo inaczej byłoby krucho.

Dynie znałam od tej bardziej wytrawnej strony - przyrządzałam z niej do tej pory zupę krem i bułeczki, które zresztą znalazły się na blogu. Kiedyś zdarzyło mi sie popełnić ciasto z musem z dyni, ale powiedzmy sobie szczerze - to był totalny niewypał, mus wyszedł mdły i bezsmakowy. Dlatego do tematu ciast z dynią podchodziłam bardzo ostrożnie, jak pies do jeża. Ale skoro już myśl zakiełkowała, to musiałam się przełamać i upiec coś z dynią na słodko. Efekt na szczęście był zdecydowanie lepszy od poprzednich prób. 

Składniki:
- 3/4 szklanki mąki tortowej - 335 kcal
- 3/4 szklanki mąki pełnoziarnistej pszennej - 331 kcal
- 1 jajko - 71 kcal
- 100 ml maślanki - 50 kcal
- 1 łyżka oleju - 88 kcal
- 2 łyżki płatków migdałowych - 116 kcal
- opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia - 2 kcal
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej - 1 kcal
- 1 łyżka octu - 0 kcal
- 250 g musu z dyni - 56 kcal
- 100 g ricotty - 129 kcal
- łyżeczka cynamonu - 10 kcal

Przygotowanie:
Dynię gotujemy do miękkości w wodzie, następnie miksujemy na gładką masę. Oba rodzaje mąki, cynamon, płatki migdałowe, proszek do pieczenia oraz cukier wanilinowy mieszamy w naczyniu. Należy w tym miejscu pamiętać, aby odłożyć łyżeczkę cukru wanilinowego do ricotty, którą przełożymy ciasto. W osobnym naczyniu mieszamy maślankę, olej, jajko. Do składników mokrych dodajemy jeszcze rozpuszczoną w łyżce octu łyżeczkę sody i wszystko mieszamy. Składniki mokre wlewamy do składników suchych i dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy jeszcze mus z dyni i wszystko mieszamy. Gotowe ciasto wylewamy do keksówki i pieczemy w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez ok 40 minut lub ciut dłużej - do tzw. suchego patyczka. 

Do ricotty dodajemy cukier wanilinowy i mieszamy. Upieczone ciasto wykładamy z formy aby trochę przestygło, następnie przecinamy je na pół wzdłuż i przekładamy kremem. 

Z podanych proporcji wychodzi 12 - 14 kawałków. 




Całość ma 1253 kcal.
1 kawałek (1/12 całości) ma 105 kcal.

Smacznego!

sobota, 8 listopada 2014

Tarta jabłkowa

Przez egzaminy narobiłam sobie sporych zaległości w publikowaniu przepisów. To co aktualnie pojawia się na blogu, powstało kilka tygodni temu, kiedy jeszcze nie musiałam każdej wolnej chwili poświęcać nauce, ale trzeba było już wybierać - gotowanie albo blogowanie. Nie było na mnie mocnych, kuchnia wciągnęła mnie bez reszty, blog musiał chwilę poczekać. Teraz zaległości nadrabiam, w międzyczasie powstają nowe rzeczy, które niebawem wylądują na blogu.

Tarta jabłkowa, to dla mnie taki trochę zamiennik szarlotki.. Jabłka lubię w każdej postaci i zjadam ich dość sporo. Jako dodatek do ciast sprawdzają się naprawdę świetnie, zresztą sądzę, że nie muszę tego nikomu mówić, bo w naszej szerokości geograficznej ciasta z jabłkami są bardzo popularne. A teraz, jesienią, gdy ilość jabłek na straganach przyprawia o zawrót głowy, tym bardziej jabłka stanowią wdzięczny temat kulinarny. 

Składniki:
- 3/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej - 331 kcal
- 3/4 szklanki mąki krupczatki - 448 kcal
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia - 4 kcal
- 20 g margaryny  - 108 kcal
- 1 opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- 1 serek homogenizowany naturalny - 108 kcal
- 2 średnie jabłka - 188 kcal
- 2 łyżki jogurtu greckiego - 46 kcal
- 100 g serka ricotta- 129 kcal
- 1 żółtko jaja - 63 kcal
- 1 łyżeczka maki ziemniaczanej - 41 kcal
- 1 łyżka płatków migdałowych - 58 kcal
- 3 łyżki dżemu śliwkowego - 32 kcal
- 1 łyżeczka cynamonu - 10 kcal

Przygotowanie:
Oba rodzaje mąki przesiewamy do miski, dodajemy proszek do pieczenia i cukier wanilinowy i mieszamy. Do wymieszanych składników suchych dodajemy margarynę i wyrabiamy jak na kruche ciasto. Gdy mąka wchłonie już margarynę, dodajemy serek homogenizowany i wyrabiamy ciasto, aż otrzymamy z niego zwarta kulę. Następnie ciasto wałkujemy i układamy w formie do pieczenia tarty. Jabłka obieramy ze skórki i kroimy w "szóstki". 

Z serka ricotta, żółtka jaja i jogurtu ucieramy gładki krem. Do kremu dodajemy łyżeczkę mąki ziemniaczanej i wszystko mieszamy. Jeżeli krem wyjdzie zbyt gęsty, można dodać kilka łyżek mleka. 

Spód od tarty podpiekamy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 stopni przez 5 do 7 minut. Potem wyciągamy ciasto, rozsmarowujemy na nim dżem śliwkowy. Jak zrobić taki dżem, pisałam tutaj - Dżem śliwkowy. Na dżemie rozkładamy jabłka, posypujemy je cynamonem i zalewamy kremem. Wierzch tarty posypujemy płatkami migdałowymi i wstawiamy z powrotem do piekarnika. Tartę pieczemy jeszcze ok 20-25 minut. 




Całość ma 1630 kcal. 
1 kawałek tarty (1/12 całości) ma 136 kcal.

Smacznego!

czwartek, 16 października 2014

Szarlotka "Gerlach"

Moja przyjaciółka Aga piecze najlepszą na świecie szarlotkę. Taką z całymi jabłkami, pachnącą cynamonem. Po prostu pycha! W ramach odreagowywania nauki przed egzaminem postanowiłam upiec coś dobrego i jabłkowego. A ponieważ zależało mi, żeby chociaż trochę przypominało mi świetny wypiek Agi i jednocześnie było dietetyczne, musiałam trochę pokombinować.

Szarlotka swoją nazwę zawdzięcza z kolei mojemu mężowi. Gdy wyjęłam ją z pieca do ostygnięcia, małżonek wszedł do kuchni i wykrzyknął: "Co Ty za Gerlach upiekła? To jak góry wygląda". Nazwa, choć przypadkowa, okazała się całkiem trafiona i przylgnęła do ciasta. Co najważniejsze - łączy dwie rzeczy które uwielbiam - szarlotkę i góry.

Składniki.
- 2 średnie jabłka - 188 kcal
- 3/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej - 331 kcal
- 3/4 szklanki mąki krupczatki - 448 kcal
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia - 4 kcal
- 20 g margaryny  - 108 kcal
- 1 opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- 1 serek homogenizowany naturalny - 108 kcal
- 1 łyżka suszonej żurawiny - 38 kcal
- 1 łyżeczka kakao niskotłuszczowego -13 kcal
- 1 łyżeczka cynamonu - 10 kcal

Przygotowanie:
W misce mieszamy oba rodzaje mąki, cukier i proszek do pieczenia. Dodajemy margarynę i wyrabiamy aż mąka zacznie tworzyć małe bryłki. Następnie dodajemy serek homogenizowany i wyrabiamy ciasto. Wyrobione ciasto formujemy w kulę i odstawiamy na chwilę. Jabłka obieramy, kroimy w "szóstki". Ciasto dzielimy na dwie porcje, mniej więcej 2 do 3. Obie części wałkujemy na cienki placek. Mniejszy z placków układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Na cieście rozkładamy jabłka. W każdym zagłębieniu po gnieździe nasiennym układamy kilka owoców żurawiny. Posypujemy jabłka cynamonem. Jabłka przykrywamy drugim płatem ciasta. Ciasto dociskamy, żeby porządnie "otuliło" jabłka. Posypujemy wierzch naszej szarlotki kakao. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Szarlotkę pieczemy ok. 30 minut.





Całość ma 1312 kcal.
1 kawałek szarlotki (1/12 całości) ma 110 kcal.

Smacznego!

Panna cotta z płatków jaglanych

Czasem rano, w drodze do pracy wstępuję do sklepu po coś na drugie śniadanie. Podczas jednych z takich szybkich zakupów w oko wpadły mi płatki jaglane błyskawiczne. Niby nic interesującego, ale pomysł już zakiełkował mi w głowie. Potem jeszcze przyplątała się rozmowa z kolegą w pracy o kulinariach i kaszach, w tym jego stwierdzenie "jaglana zapycha". To już zupełnie mnie zaciekawiło, bo z kaszą jaglaną jak na razie mam niewiele wspólnego, chociaż zamierzam to zmienić. Te dwa impulsy oraz wspomnienie włoskich deserów spowodowały, że postanowiłam trochę poeksperymentować i zrobić dietetyczną panna cottę z użyciem płatków jaglanych. Jak się okazuje - efekt jest bardzo przyjemny i smaczny, choć oczywiście nie będzie nigdy zgodny włoskim oryginałem. Ale na pewno jest chociaż ciut zdrowszy i bardziej dietetyczny. 

Składniki:
- 1,5 szklanki mleka 2% -175,5 kcal
- 7 łyżek płatków jaglanych błyskawicznych - 252 kcal
- 2 łyżeczki wiórek kokosowych - 36 kcal
- 2 łyżeczki cukru wanilinowego - 32 kcal
- 2 łyżeczki żelatyny -28 kcal

Przygotowanie:
Mleko gotujemy z cukrem i wiórkami kokosowymi. Gdy się zagotuje, dodajemy do niego płatki jaglane i gotujemy ok 5 minut. Gdy masa już zgęstnieje - miksujemy ją blenderem na gładko. Żelatynę rozpuszczamy w 20 ml gorącej wody i dodajemy do masy jaglanej. Gotujemy jeszcze chwilę. Przygotowujemy foremki silikonowe lub filiżanki, Najlepiej przelać je zimną wodą, wtedy panna cotta nie będzie przywierała. Gorącą masę wlewamy do foremek i odstawiamy do lodówki do stężenia. 

Panna cottę podajemy z dodatkiem domowego dżemu porzeczkowego (lub innego, który lubicie) i odrobiny płatków migdałowych. 




Całość ma 523,5 kcal.
1 panna cotta (1/6 z całości) ma 88 kcal.

Smacznego!

piątek, 3 października 2014

Sernik zebra bez sera

Jakiś czas temu podpatrzyłam w internecie pomysł na sernik bez sera. Do tego doszła rozmowa z koleżanką, która miała okazję próbować takiego specjału i chwaliła sobie bardzo taki specjał. Sernik bez sera brzmi jak sprzeczność. Ale wbrew pozorom - wykonalna i bardzo smaczna. Bardzo podobają mi się ciasta kombinowane, w których coś się dzieje, stąd pomysł na sernik-zebrę.Oczywiście w pierwszej chwili, gdy tylko powiedziałam co piekę, moja rodzinka popatrzyła na mnie z niedowierzaniem - "że jako to? sernik bez sera?". Ano - bez sera, ale na jogurcie greckim, który uwielbiam i mogłabym jeść bez przerwy.

Szczerze mówiąc na początku sama nie wierzyłam, że to może się udać. Spodziewałam się raczej zakalca niż dobrego ciasta. Na szczęście moje obawy były grubo na wyrost i starczyło mi cierpliwości, żeby nie wyjąć ciasta za wcześniej z piekarnika. Na szczęście domownikom smakowało i jeszcze zanim skończył się weekend sernik zniknął prawie w całości. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu.

Składaniki:
- 3 duże jogurty greckie (po 400 g) - 1500 kcal
- 6 jajek klasy M - 426 kcal
- 2 opakowania cukru wanilinowego - 128 kcal
- 6 łyżek mąki pszennej zwykłej - 246 kcal
- szczypta soli - 0 kcal
- 2 łyżeczki kakao niskotłuszczowego -  26 kcal
- 1,5 łyżki proszku do pieczenia - 6 kcal

Przygotowanie:
Żółtka oddzielamy od białek, następnie miksujemy je na puch z cukrem wanilinowym. Gdy uzyskamy już puszystą konsystencję, dodajemy partiami jogurt. Miksujemy na wysokich obrotach. Gdy żółtka są już dokładnie wymieszane z jogurtem, dodajemy pomału proszek do pieczenia i mąkę, cały czas miksując. W osobnym naczyniu ubijamy białka ze szczyptą soli na sztywną pianę. Dobrym sposobem na sprawdzenie, czy piana ma odpowiednią konsystencję jest odwrócenie naczynia z pianą do góry nogami - jeśli widzimy, że piana jest jeszcze płynna, oznacza to, ze wymaga jeszcze ubijania. Jeżeli piana jest tak sztywna, że "trzyma" się garnka i nie wypada - jest dobrze ubita.

Ubitą pianę z białek partiami delikatnie dodajemy do masy jogurtowej i mieszamy. Gdy zmieszamy już całą masę, dzielimy ją na połowę. Do jednej połowy dodajemy kakao i mieszamy.

Formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia. Żeby uzyskać efekt zebry, wylewamy naprzemiennie do formy po łyżce jasnej i ciemnej masy. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Sernik pieczemy przez 80 minut. Studzimy w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach. Jak każdy sernik, i ten po upieczeniu trochę opada - nie należy się tym przejmować.





Z kwadratowej tortownicy, w której piekłam sernik wychodzi 20 kawałków.

Całość ma 2332 kcal.
1 kawałek ma 116 kcal.

Smacznego!

sobota, 30 sierpnia 2014

Tort marchewkowy z miski

Niedawno obchodziłam urodziny, nie powiem które, a mogę zdradzić, że gdyby istniała 50% stawka podatku VAT, to właśnie ją należałoby zastosować do obliczenia mojego aktualnego wieku. Ale o tym cicho sza, każda kobieta ma 18 lat i ani dnia więcej. Chociaż ten dzień spędzałam tylko z mężem, nie mogło zabraknąć tortu urodzinowego. Upiekłam go sama, bo jak stwierdził mój małżonek - gdyby on miał piec tort, to prawdopodobnie nie nadawałby się do spożycia. Jakoś nigdy nie przeprowadzaliśmy eksperymentu z pieczeniem tortu przez małżonka, więc na razie polegam wyłącznie na swoich zdolnościach w tym zakresie.

Tort marchewkowy z miski jest wariacją na temat ciasta marchewkowego, które kiedyś już serwowałam w mojej kuchni. Kilka rzeczy uległo zmianie, w tym dodatki do ciasta, ale to co najważniejsze - smak i bazowe składniki nie uległo zmianie. Dzięki dodatkowi suszonej żurawiny tort stał się odrobinę bardziej słodki, co bardzo fajnie koresponduje z jego korzenną nutą. A czemu z miski? Odpowiedź jest bardzo prosta. Gdy pierwszy raz piekłam ciasto marchewkowe, nie dysponowałam w domu dosłownie żadnymi formami do pieczenia ciast. Wyobrażacie sobie? Ja w szale twórczym chcę przygotować najpyszniejsze ciasto świata, a nie ma go w czym upiec. Zgroza po prostu. Wtedy okazało się, że wszystkie formy jak jeden mąż wywędrowały do mojej mamy. Tym razem także, mimo zakupu dwóch pięknych, lśniących nowych tortownic, oczywiście znów zostawiłam je właśnie u mamy. Koniec końców, chcąc jednak mieć urodzinowy tort, sięgnęłam po stary sprawdzony sposób, czyli pieczenie w metalowej misce. Dużym plusem jej wykorzystania jest zdecydowanie lekko kulisty kształt tortu i to, że w przeciwieństwie do moich "wędrujących" form do pieczenia, jest zawsze pod ręką.

Składniki:
- 3/4 szklanki mąki pełnoziarnistej pszennej - 332 kcal
- 3/4 szklanki mąki pszennej typ 500 - 335 kcal
- 2 duże marchewki - 48 kcal
- 40 g (garść) żurawiny suszonej - 128 kcal
- 1 jajko - 71 kcal
- 1 szklanka maślanki - 100 kcal
- 1 łyżka proszku do pieczenia - 4 kcal
- 2 łyżki przyprawy do piernika - 73 kcal
- 1 opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- 200 g sera ricotta - 258 kcal
- cynamon do dekoracji

Przygotowanie:
Marchewki obieramy i ścieramy na tarce na małych oczkach. Żurawinę siekamy na mniejsze kawałki - zostawiamy kilka owoców do dekoracji. 

Do miski wsypujemy obie mąki, dodajemy proszek do pieczenia. Odkładamy łyżeczkę cukru wanilinowego, resztę wsypujemy do miski z mąką. Mieszamy wszystkie suche składniki. Do miski wbijamy jedno jajko i wlewamy maślankę. Wszystko mieszamy na gładką masę. Dodajemy startą marchewkę i posiekaną żurawinę. Znów mieszamy do połączenia składników. Jeżeli pieczecie tort w tradycyjnej tortownicy, należy wcześniej wyłożyć ją papierem do pieczenia. Jeżeli - tak jak ja - musicie sobie radzić inaczej i używanie miski, trzeba ją wcześniej wysmarować odrobiną masła lub oleju i wysypać odrobiną mąki, żeby ciasto nie przywarło.

Gotowe ciasto przekładamy do miski/formy. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury ok 180 stopni przez 40 minut lub ewentualnie dłużej, do suchego patyczka.

Upieczony tort wyjmujemy z miski. Gdy trochę ostygnie przekrawamy na pół, obie części znów zostawiamy do ostygnięcia. Z sera ricotta i cukru wanilinowego przygotowujemy masę do przełożenia tortu. Ser mieszamy z cukrem na gładką masę. Wystudzony spód tortu smarujemy masą serową, nakrywamy drugą częścią ciasta i lekko dociskamy. Pozostałą częścią masy smarujemy wierzch i boki tortu. Dekorujemy pozostawioną żurawiną i posypujemy odrobiną cynamonu. Schładzamy przed podaniem. 

Z podanych proporcji wychodzi tort jak z tortownicy o średnicy ok. 20 cm.



środa, 30 lipca 2014

Dżemy i twarożki, czyli śniadanie prawnika

Jak na razie w Kuchni pod paragrafem nie serwowałam zbyt wielu śniadań. To chyba głównie dlatego, że poranki raczej nie pozwalają na wielkie rewolucje w kuchni. W tzw. tygodniu muszę bazować na tym, co da się przygotować w kilka minut i przy okazji nie ukroić sobie przy tym palców. Dlatego świetnie sprawdza się u mnie połączenie pełnoziarnistego, dobrego twarożku i domowego dżemu. Przygotowanie twarożku na kanapki zajmuje dosłownie kilka minut, więc tym bardziej jest dobry pomysł na śniadanie, które nie tylko zaspokoi pierwszy poranny głód, ale także będzie małą przyjemnością na początek dnia. Do tego aromatyczna kawa lub herbata owocowa, i mogę zaczynać dzień.

Jeszcze dosłownie kilka słów w temacie dżemów. Przyznam, że jestem dopiero początkującą miłośniczką domowych przetworów i wciąż testuję smaki oraz sposoby przyrządzania dżemów. Jak na razie udało mi się przygotować dżem truskawkowy, czereśniowy, porzeczkowy i jagodowy, przy czym kilka słoików już zdążyło zniknąć. Nie mogłam się opanować i od razu zaczęłam próbować moich przetworów. Resztę zamierzam przechować do zimy, żeby móc się cieszyć smakiem lata, gdy za oknem będzie buro i ponuro.
Mój przepis na dżem to w skrócie - dowolnie wybrane owoce plus żelfix, ewentualnie, jak w przypadku dżemu porzeczkowego - 3 łyżki cukru trzcinowego na 1 kg owoców.

Poniżej podaję przepis na twarożek i dżem porzeczkowy.

Składniki:

- 50 g chudego twarogu -  43 kcal
- 1 łyżka jogurtu greckiego - 23 kcal
- szczypta kardamonu i cynamonu

Przygotowanie twarożku:
Do miseczki wkładamy twaróg, dodajemy jogurt oraz przyprawy. Wszystko mieszamy na gładką masę. Gdyby twarożek wyszedł za suchy, można dodać łyżkę mleka lub wody. Gotowy twarożek nakładamy na pieczywo, na niego nakładamy dżem.

Całość ma 66 kcal.
1 porcja  (1/2 serka) ma 33 kcal.

Składniki:
- 1 kg. czarnej porzeczki - 350 kcal
- 4 łyżki cukru żelującego żelfix 3:1 - 196 kcal
- 3 łyżki cukru trzcinowego -  87 kcal
- kilka kropli soku z cytryny.

Przygotowanie dżemu:
Umyte i przebrane owoce wrzucamy go garnka. Gotujemy na małym ogniu, aż puszczą sok. W momencie, gdy owoce już "pływają w soku" dodajemy żelfix, cukier oraz sok z cytryny. Mieszamy co kilka minut, tak by dżem nie przywarł do dna garnka. Jeszcze gorący dżem przekładamy do uprzednio wyparzonych słoików, mocno zakręcamy i ustawiamy wieczkiem do góry. Wieczko słoika powinno się zassać. Jeżeli tak się nie stało, możemy skorzystać z któregoś ze sposobów pasteryzacji - we wrzątku lub na sucho, za pomocą piekarnika. Z podanych proporcji wychodzi do 4 słoików dżemu o pojemności ok. 250 ml.

Całość dżemu ma 633 kcal.
1 słoik dżemu (250 g) ma 158,25 kcal.
1 porcja (łyżeczka - ok 15 g) dżemu ma ok. 10 kcal.

Poniżej na zdjęciach propozycje podania i małe próbki moich przetworów. Szczególnie chciałam Wam polecić dżem z czereśni - owoce same w sobie są dość słodkie, nie wymagają w zasadzie dosładzania, jedynie dodania soku z cytryny dla zachowania koloru. Udało mi się zachować prawie całe owoce, więc czułam się trochę tak, jakbym jadła kanapkę ze świeżymi owocami a nie dżemem. Nie bez znaczenia był też chleb, który kupiłam w Wiśle - pyszny razowy wiejski chleb. Co najlepsze - kupiłam zaledwie 1/4 bochenka, ale była to chyba część większa niż kartka a4, co więcej - jedna pajda tego chleba na śniadanie była prawie nie do przejedzenia. Każdemu, kto znajdzie się w Wiśle polecam z całego serca ten chleb, zdecydowanie warty swojej ceny i fantastyczny w smaku.

Dżem z truskawek - od niego zaczęłam się moja przygoda z dżemami i przetworami.



Dżem czereśniowy z twarożkiem na chlebie wiejskim. Do takich kanapek warto wcześniej podpiec lekko pieczywo na suchej patelni - połączenie ciepłego, chrupiącego pieczywa z twarożkiem i dżemem jest obłędne, szczególnie, gdy za oknem pogoda nie zachęca do wychodzenia na zewnątrz.


A to już nasze kancelaryjne drugie śniadanie któregoś dnia. Jak widać w tle - praca wre, kodeksy palą się w rękach. Uprzedzając pytania - biurko jest kolegi, u mnie bałagan mniejszy, ale miejsca na robienie zdjęć zdecydowanie mniej.

Smacznego!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Ciasto marchewkowe z ananasem

Ostatnia wycieczka w góry zaowocowała kolejnym pomysłem. Idąc szlakiem ze Smreczyńskiego Stawu nagle przypomniałam sobie smak ciasta marchewkowego, które onegdaj piekłam. Oczywiście zaraz wypaliłam do małżonka, ze zjadłabym sobie z chęcią takie ciacho i już wiedziałam, że muszę je upiec. Biorąc pod uwagę, ze oryginalny przepis zawiera sporą porcję oleju, co oznacza oczywiście dużą kaloryczność, musiałam go trochę zmodyfikować. Oczywiście to co najważniejsze nie uległo zmianie, ale kilka drobnych korekt i mamy smaczne i zdrowe, a do tego zdecydowanie odchudzone ciasto. I jak orzekła moja "komisja weryfikująca" w kancelarii - zdecydowanie jedno najlepszych jakie do tej pory udało mi się upiec.

Składniki:
- 2 duże marchewki - 48 kcal
- 3 plastry ananasa z puszki - 75 kcal
- 3/4 szklanki mąki tortowej - 335 kcal
- 1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej - 221 kcal
- 1 jajko - 80 kcal
- 100 ml maślanki - 50 kcal
- łyżka oleju - 88 kcal
- łyżeczka proszku do pieczenia - 2 kcal
- łyżeczka sody oczyszczonej - 1 kcal
- 3 łyżeczki przyprawy do piernika - 55 kcal
- opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- 4 łyżeczki dżemu (u mnie porzeczkowy, własnej produkcji) - 60 kcal

Przygotowanie:
Marchewkę ścieramy na tarce na najmniejszych oczkach. Ananasa kroimy w słupki. 

Składniki suche - oba rodzaje mąki, proszek do pieczenia, sodę, cukier wanilinowy i przyprawę do piernika mieszamy w misce. Składniki mokre - jajko, maślankę i olej również mieszamy osobno. Następnie do składników suchych dodajemy mokre i mieszamy, aż powstanie jednolita masa. Następnie dodajemy startą marchewkę i pokrojonego ananasa, mieszamy dokładnie, aż składniki się połączą.

Ciasto nakładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok. 45 minut lub odrobinę dłużej do tzw. suchego patyczka w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 stopni. Gdy ciasto jest już upieczone wyjmujemy je z piekarnika i studzimy.


Przestudzone ciasto kroimy wzdłuż. Jedną z powstałych części smarujemy dżemem i składamy z powrotem. Lekko dociskamy. Po przełożeniu ciasto jest gotowe do zjedzenia.




Całość ciasta ma 1079 kcal.
1 kawałek (1/12 ciasta) ma 90 kcal.

Smacznego!

Tiramisu trochę inaczej

Takie prawdziwe włoskie tiramisu, z serkiem mascarpone, to niestety straszna bomba kaloryczna. Jeden kawałek potrafi mieć ponad 500 kalorii. I niestety te podstępne kalorie zwykle nie chcą się zastosować i odkładać w tym miejscu, w którym akurat byśmy chciały. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - jeżeli chcemy dbać o linię, to tradycyjne tiramisu niestety nie ma racji bytu. Na szczęście - od czego jest pomysłowość i inwencja twórcza?

Ostatnimi czasy chodziło mi po głowie tiramisu, czy jak wola niektórzy - "tyraj misiu". Oczywiście cały czas mowa tu o wersji odchudzonej, bo jednak przyjąć 500 kcal na raz to tak nie bardzo. Pierwowzór mojego deseru znalazłam oczywiście na blogu smak-zdrowia.blogspot.com, ale nie byłabym sobą, gdybym nie pokombinowała, czyli nie zmiksowała tiramisu z moim ulubionym deserem czyli jogurtowcem. Ponieważ chodziła mi też po głowie galaretka kawowa, i jak się okazało - idealnie nadawała sie do tego przepisu. A jak o wszystko połączyć - o tym niżej.

Składniki:
- 2 serki kanapkowe naturalne Piątnica - 956 kcal
- 1 jogurt duży grecki - 500 kcal
- 1 opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- 2 łyżki kawy rozpuszczalnej - 4 kcal
- 3 łyżki mleka 2% - 12 kcal
- 6 łyżek żelatyny - 162 kcal
- 1 szklanka malin - 35 kcal
- ok. pół łyżeczki kardamonu.

Przygotowanie:
Kawę i żelatynę zalać ok 3/4 szklanki wrzątku, dodać mleko, odstawić do ostygnięcia. Do miski przełożyć 1 serek, pół jogurtu, łyżkę cukru wanilinowego i odrobinę kardamonu. Wszystko razem wymieszać na gładką masę. W odrobinie wrzątku rozpuścić 2 łyżki żelatyny, powoli dodawać do masy jogurtowo-serowej.
Do foremki wyłożonej folią spożywczą wlewamy masę. Umytą połowę malin układamy tak by "zatopiły" się w masie serowej. Wkładamy do zamrażarki na ok 30-45 minut aż masa stężeje.


Gdy pierwsza warstwa jest już ścięta, wylewamy galaretkę kawową i znów wstawiamy formę do zamrażarki na ok. 30 minut i czekamy, aż galaretka stężeje.

W tym czasie możemy przygotować masę na drugą warstwę. Do miski wrzucamy drugi serek, pozostałą część jogurtu, łyżkę cukru wanilinowego oraz kardamon i mieszamy na jednolitą masę. Dodajemy jak poprzednio żelatynę. Ważne jest to by jak najdokładniej mieszać wtedy masę serowo-jogurtową, wtedy deser będzie bardziej puszysty. Gdy galaretka jest już ścięta, wylewamy masę na galaretkę i ta jak poprzednio wciskamy w nią maliny.Odstawiamy do schłodzenia do zamrażarki.






Całość ma 1733 kcal
1 kawałek (1/16 blaszki) ma 108 kcal.

Smacznego!

niedziela, 13 lipca 2014

Babeczki kardamonowo-malinowe z niespodzianką

Musze przyznać, że wyprawa na Kasprowy była dość owocna nie tylko pod względem ilości zakwasów, jakie przyszło mi potem odczuwać, ale także pomysłów kulinarnych. Tak, tak... nigdy nie wiadomo, kiedy można dostać napadu weny. Mnie akurat napadła w trakcie schodzenia przez Skupniów Upłaz, kiedy moje nogi już naprawdę miały ochotę zastrajkować. A pomysł jak wpadł, tak siedział w głowie dopóki go nie zrealizowałam.

Jakiś czas temu na straganach pojawiły się już maliny, co oznacza, że mamy lato w pełni, chociaż może pogoda jakoś tego nie potwierdza. Biorąc pod uwagę, że w planach był jeszcze wieczór panieński, na który miałam przygotować jakieś małe co nieco, pomysł pojawił się w najlepszym momencie. Oczywiście wcześniej należało go przetestować, co też uczyniłam w pierwszej wolnej chwili po powrocie do Krakowa. Dodatkowo zaintrygował mnie kardamon - przyprawa, która bardzo często występuje w duecie z malinami. Jak się okazuje, jest to duet bardzo zgrany. Do tego mała niespodzianka w środku - odrobina gorzkiej czekolady, która podbija smak całości. Zwykle jestem daleka od używania czekolady w kuchni, bo w codziennym życiu staram się jej unikać, ale taka ilość w tym przypadku nie będzie specjalnie groźna, a bardzo dobrze wpisuje się w całą koncepcję. Już nie mówiąc o tym, że w trakcie pieczenia czekolada się rozpuszcza i cudownie łączy z malinami. Jak orzekło surowe jury złożone z moich koleżanek i jednego kolegi z pracy - podobno to najlepsze z babeczek, jakie do tej pory upiekłam. Czy tak jest rzeczywiście - nie mnie oceniać, każdy może upiec i zdecydować.

Składniki:
Suche:
- 8 łyżek mąki pełnoziarnistej pszennej - 408 kcal
- 8 łyżek mąki tortowej typ 500 - 328 kcal
- łyżka proszku do pieczenia - 4 kcal
- opakowanie cukru wanilinowego - 64 kcal
- łyżeczka kardamonu - 16 kcal

Mokre:
- 200 ml maślanki - 94 kcal
- 1 jajko - 80 kcal
- 100 ml wody - 0 kcal

- łyżka octu - 1 kcal
- łyżeczka sody - 0 kcal

Dodatkowo:
- 4 kostki gorzkiej czekolady - 88 kcal
- 24 maliny - 35 kcal

Przygotowanie:
Jak zwykle w przypadku babeczek, składniki suche, w tym kardamon mieszamy w misce. Składniki mokre mieszamy w osobnym naczyniu i do nich dodajemy sodę rozpuszczoną w occie. Składniki mokre dodajemy do suchych i mieszamy tak, by składniki połączyły się ze sobą. Nie musimy tego robić dokładnie, im mniej dokładnie to robimy, tym lepsze będą nasze babeczki.

Każdą kostkę czekolady dzielimy na 3 części, tak by powstał nam mały czekoladowy "słupek". Każdy ze słupków wkładamy w środek maliny, druga połowę malin zostawiamy. 

Do foremek nakładamy po łyżce ciasta. Układamy na cieście maliny nadziane czekoladą.



Nakładamy znów po łyżce ciasta. Na wierzch układamy po malinie, starając się ułożyć ją dokładnie nad czekoladą. 




Babeczki pieczemy w temperaturze 180 st przez około 17 minut. 



Z podanych proporcji wychodzi 12 babeczek.

Całe ciasto wraz z dodatkami ma 1118 kcal.
1 babeczka ma 94 kcal.


Smacznego!